Ariana dla WS | Blogger | X X

sobota, 22 października 2022

18 Again (2020)

Przyznaję bez bicia, unikałam tej dramy. Nie jestem jednak do końca pewna, czym było to spowodowane? Czy może był to fakt, iż amerykański film stanowiący fundament tejże produkcji nie przypadł mi do gustu? Może odzywał się mój silny sceptycyzm, co do szkolnych dram? A może wpływ na to miała obsada, gdyż po ogromnej popularności Sweet Home miałam przesyt osoby Lee Do Hyuna w swoim dramowym otoczeniu? Tego nie wiem. Wiem jednak, że odkryłam dzięki Wam kolejną perełkę! 


cr. mydramalist.com

18 Again - drama łącząca w sobie wiele gatunków, od komedii przez okruchy życia i dramat do romansu. Zdecydowanie odnajdą tu coś dla siebie zarówno młodsi widzowie, gdyż mamy tu element fantastyczny oraz wątek szkolny, jak i starsza widownia, gdyż drama jest bardzo życiowa, a w bohaterach można odnaleźć samych siebie. Serial liczy 16 epizodów, średnio trwających godzinę, czasem nieco dłużej. W rolach głównych wystąpili: Kim Ha Neul, Yoon Sang Hyun (Secret Garden), Lee Do Hyun (Sweet Home, Youth Of May), Roh Jeong Eui, Ryeoun oraz Wi Ha Joon (Romance Is A Bonus Book, Squid Game).

Hong Dae Young i Jung Da Jung są małżeństwem z osiemnastoletnim stażem. Uczucie między nimi zdaje się, że wyparowało już dawno temu, a w jego miejsce na dobre zagościła rutyna i frustracja. Liczne kłótnie i nawarstwiające się problemy oddalają małżonków od siebie, przez co decydują się na rozwód. Mężczyzna również nie dogaduje się z dziećmi, co jeszcze bardziej go dołuje. Rozczarowany swoim życiem udaje się na salę gimnastyczną swojej starej szkoły i wypowiada życzenie. Chce zacząć wszystko od nowa. Jego prośby zostają wysłuchane. Z pana w średnim wieku zmienia się w siebie z czasów liceum i tym samym otrzymuje szansę, by przeżyć swoje życie jeszcze raz. Tylko czy rzeczywiście tego pragnie Dae Young?

Zaskoczyło mnie, jak bardzo życiowa była ta drama, jak wiele ukazanych w niej problemów i sytuacji spotyka nas, zwykłych ludzi na co dzień. Na sam początek, jako przykład mogę podać naszych głównych bohaterów. Dae Young i Da Jung, para zakochanych nastolatków, których los dość szybko znosi na głębokie wody dorosłego życia. W wieku osiemnastu lat zostają rodzicami bliźniaków, co wywraca ich życie do góry nogami i stawia przed nimi zupełnie inne wyzwania niż ważne dla ich rówieśników w tamtej chwili studia i kariera. W dużym stopniu drama skupia się także na relacjach w małżeństwie. Nasi protagoniści z biegiem lat popadali w coraz większą rutynę, po drodze gubiąc gdzieś uczucia, które ich połączyły. Z tego możemy wysnuć wniosek, że związek z drugim człowiekiem to ciągła praca, także nad samym sobą i należy o tę relację dbać, nawet po ślubie. Oprócz tego, pojawia się też wątek przemocy szkolnej, hejtu w internecie, dyskryminacji w pracy, samotnego rodzicielstwa, a nawet powszechnego w Korei problemu nagrywania z ukrycia. 

Co mnie bardzo poruszyło, a nawet śmiem powiedzieć zdenerwowało to sposób, w jaki społeczeństwo postrzegało naszych bohaterów. Da Jung była dyskryminowana w swojej pracy ze względu na swój wiek oraz fakt, iż była matką dwójki dzieci i rozwódką. Komentarze ludzi były dla mnie bardzo brutalne i z podziwem obserwowałam, jak ta dzielna i silna kobieta je znosi ze stoickim spokojem. Sądzę, że wynikało to z jej doświadczenia życiowego. Zadawałam sobie pytanie, od kiedy wychowanie dzieci i robienie kariery nie mogą iść ze sobą w parze? Dlaczego bycie aktywną zawodowo matką ma być powodem do wstydu? Nie potrafiłam też zrozumieć postawy przyjaciół naszej pary z liceum, jawnie wyśmiewających Dae Younga. Gwiazdor szkolnej drużyny koszykarskiej, z przystojnego młodzieńca stał się zaniedbanym panem w średnim wieku. Śmiali się z niego, że skończył jedynie liceum i nie miał dobrej pracy. Zapomnieli w tym wszystkim jednak o tym, że ten młody chłopak musiał wziąć odpowiedzialność za swoją ukochaną i dzieci. Chwytał się rozmaitych zajęć, pracował często w kilku miejscach na raz, by zapewnić rodzinie dobre życie. Mimo wielu trudności i chwil zwątpienia, nie poddał się. Moim zdaniem, powinno go to czynić w oczach ludzi człowiekiem zaradnym i pracowitym, a nie nieudacznikiem. 

Młode ciało daje Dae Young'owi nowe możliwości. Może wrócić z powrotem do liceum, spełnić swoje marzenia i prowadzić beztroskie życie, nie bacząc na nic wokół. Kto by nie skorzystał z tak kuszącej okazji od losu? Mężczyzna jednak obiera zupełnie inny kierunek. Jako Go Woo Young zaprzyjaźnia się ze swoimi dziećmi, co pozwala mu na nowo je poznać. Udaje mu się też zbliżyć do byłej żony i zrozumieć jej problemy. Ta dość niezwykła sytuacja, w jakiej się znalazł, otworzyła mu oczy. Zaczął dostrzegać swoje błędy, potrzeby rodziny, na które był ślepy i głuchy. To była też okazja dla Da Jung, która dopiero po latach zdała sobie sprawę, że nie doceniała w pełni męża. Zabrakło między nimi komunikacji. Zamiast ze sobą rozmawiać, uciekali w pracę, w alkohol, stopniowo się od siebie oddalając. On czuł, że nie jest wystarczająco dobrym mężem i ojcem. Ona obwiniała się za nieszczęście męża i jego utracone marzenia. Czas tej nietypowej rozłąki pozwolił im wrócić pamięcią w przeszłość i przeanalizować jeszcze raz swoje wspólne życie. Mimo, iż było ciężko i pojawiały się kłótnie, chwile zwątpienia, każdą z tych negatywnych rzeczy los wynagradzał im czymś dobrym. Posiadali wiele dobrych wspomnień, które podtrzymywały ich wciąż jeszcze żywe uczucie. Ogromną rolę odegrały tu ich dzieci, które dawały im dużo sił. Dlatego ważne jest, by będąc w związku nie spoczywać na laurach. Dbajmy o swoje drugie połówki, rozmawiajmy o tym, co nas cieszy, co nas smuci. Dzielmy się zarówno radościami, ale też i troskami i słuchajmy siebie nawzajem. Pamiętajmy, by w zgiełku życia nie zatracić tego, co nas połączyło. Pokazujmy swoim partnerom, że mimo upływu czasu nadal są dla nas ważni, choćby w drobnych gestach. W gruncie rzeczy, Dae Young i Da Jung tworzyli moim zdaniem świetną parę. Mimo wieku i dużego stażu związku, potrafili zdobyć się na romantyczne gesty, czułe słówka i komplementy. Zawsze coś mnie urzeka w dramach, gdzie bohaterowie są już dojrzałymi ludźmi. Ich miłość jest inna niż ta młodzieńcza, choć nie pozbawiona świeżości i fantazji.  

Na chwilę zatrzymam się jeszcze przy wątku komediowym tejże dramy i mądrości, jaką za sobą niosły pewne jej elementy. Nasz bohater co prawda, zyskał nowe ciało, ale wnętrze pozostało to samo. Będąc licealistą, myślał jak dojrzały, doświadczony przez życie mężczyzna. Było to źródłem wielu zabawnych, czasem żenujących sytuacji. Dae Young często zapominał o swoim młodym zewnętrzu i zachowywał się, wypowiadał bardziej jak ojciec, niż jak kolega. Odpędzał od córki adoratorów, strofował kolegów. Jako Woo Young uchodził za staroświeckiego, ale dostrzegano też plusy jego usposobienia. Dziewczynom podobało się, że ich nowy kolega jest dojrzały, odpowiedzialny i opiekuńczy. Dzięki swojemu doświadczeniu był także dobrym motywatorem i przyjacielem. Z jego rad płynęła ogromna mądrość. Podniósł syna na duchu i sprawił, że ten zyskał pewność siebie i zaczął grać w kosza, spełniając tym samym jego własne marzenie. 

Mówi się, że trzeba coś stracić, by to docenić. Nie sposób się z tym nie zgodzić, gdyż często jest tak, że pewne rzeczy w naszym życiu uważamy za coś stałego i przestajemy przywiązywać wagę do ich wartości. Przyzwyczailiśmy się do nich. 18 Again uczy nas, by szanować to, co mamy, od ludzi, którymi się otaczamy, po najmniejsze drobiazgi. Ta drama to też okazja, by zajrzeć w głąb siebie i sprawdzić, czy aby na pewno coś nam nie umyka? Czy doceniamy to, co dał nam w prezencie los? 

Dawno nie trafiłam na tak mądrą, pełną ciepła i oddającą życiowe realia dramę, z której można tak wiele wynieść. Zaskoczyła mnie pozytywnie i z pewnością zapamiętam ją na bardzo długo. Podczas seansu towarzyszyła mi gama rozmaitych emocji, można się pośmiać, wzruszyć i powkurzać. Fakt, iż znaczna część akcji ma miejsce w szkole, nie sprawia, że drama jest infantylna, a wręcz przeciwnie. Bije z niej pewna dojrzałość. Polecam gorąco każdemu i oceniam na mocne 9/10!

środa, 12 października 2022

Tunnel (2017)

Od bardzo dawna nie sięgałam po k-dramy kryminalne. Zwyczajnie było mi nie po drodze z tym gatunkiem, wolę bardziej weselsze klimaty. Postanowiłam jednak zrobić wyjątek i obejrzeć Tunnel. Byłam zwyczajnie ciekawa tej dramy, bo opis brzmiał dość obiecująco. Obsada również zachęcała do obejrzenia.

cr. mydramalist.com


Tunnel to thriller z dodatkiem dramatu oraz małym, lecz kluczowym elementem fantasy. Fabuła dramy zamyka się w standardowych 16 odcinkach. W rolach głównych wystąpili: Choi Jin Hyuk (Rugal, Gu Family Book), Yoon Hyun Min (My Holo Love) oraz Lee Yoo Young.

Rok 1986. W jednym z koreańskich miasteczek dochodzi do serii morderstw. Ofiarami są młode kobiety. Sprawę prowadzi ambitny detektyw Park Gwang Ho, który za wszelką cenę próbuje złapać zabójcę. Podczas pościgu, wbiega za podejrzanym do tunelu i dziwnym zbiegiem okoliczności przenosi się w czasie do roku 2017. Tam odkrywa, że morderca, którego ścigał, dalej zabija. Razem z młodym porucznikiem Kim Seon Jae oraz psycholog Shin Jae Yi próbują wspólnymi siłami schwytać psychopatę. 

Wątek kryminalny w tej dramie był moim zdaniem ciekawy i wciągający. Mamy serię morderstw, rozłożoną w czasie. Dzięki temu, że akcja rozgrywa się w dwóch, dość odległych dla siebie okresach, możemy porównać, jak kiedyś działała policja i jak robi to teraz. Jakich środków używano do tropienia przestępców i jak bardzo rozwinęła się medycyna sądowa na przestrzeni 30 lat. W latach 80-tych nie było miejskiego monitoringu, nie robiono tak rozległych i szczegółowych badań DNA i nikt nawet nie słyszał o seryjnych mordercach, czy próbujących ich "rozgryźć" profilerach. Byłam pod ogromnym wrażeniem pracy naszej pani psycholog, która na podstawie zachowań danego przestępcy, kilku faktów z jego życia była w stanie odgadnąć, co nim powodowało i dlaczego dopuszcza się tak okropnych czynów. Przyznaję jednak, że sposób w jaki prowadziła zajęcia na uczelni, chwilami mnie przerażał. Cieszę się też, że twórcy dali nam dwóch mądrych i spostrzegawczych detektywów, choć zdarzały im się małe wpadki. Brawa należą się również aktorom wcielającym się w zabójców, gdyż udało im się wykreować naprawdę wyraziste postaci. Generalnie nie mam się tu do czego przyczepić i jak na mój gust, ten wątek wypadł naprawdę dobrze. Jedynie zbyt łatwo przyszło mi odgadnięcie, kto jest mordercą. Wolałabym trochę bardziej pogłówkować i liczyłam na jakiś bardziej zaskakujący plot twist. 

Miałam spore obawy, względem tej dramy. Jak twórcy podejdą do tematu podróży w czasie? Jeśli bierze się na tapetę właśnie ten motyw, trzeba mieć na uwadze, by zachować logikę w fabule i nie wprowadzać do niej elementów, które by zwyczajnie czyniły ją niepotrzebnie zagmatwaną. Twórcy postawili na proste, nieskomplikowane rozwiązania. W końcu to thriller, a nie fantastyka. Tunel przenosił naszego bohatera w czasie w określonych sytuacjach. Musiał zajść czynnik, zwrot akcji w prowadzonej przez niego sprawie. Dokładniej mówiąc, musiał stanąć oko w oko z mordercą. Podróże w czasie miały mu pomóc odkryć potrzebne do rozwiązania zagadki fakty. Podobał mi się też sposób, w jaki twórcy rozwiązali kwestię zmian w przeszłości, spowodowanych działaniem mądrzejszego o doświadczenia z przyszłości Gwang Ho. W umyśle bohaterów pojawiały się one jako wspomnienia, nowe, (jak w przypadku Mok Jin Woo) lub odzyskane po traumie z dzieciństwa (tu za przykład posłuży nam nasza pani profilerka, Shin Jae Yi). Zakończenie, moim zdaniem jedno z lepszych, jakie widziałam, pozostawia widza w niepewności i nasuwa wiele pytań, ale też daje mu nadzieję na szczęśliwy rozwój wydarzeń w przyszłości. Nasz bohater wraca do przeszłości, gdzie de facto jest jego miejsce. Tam dalej łapie przestępców i prowadzi spokojne życie u boku swojej ukochanej żony i córeczki. Pojawia się też mały Seon Jae, a na świat przychodzi Park Gwang Ho, którego znamy jako młodego detektywa z przyszłości. Nie wiemy, czy Mok Jin Woo dalej zabija. Jego postać nie pojawia się już w końcowych scenach. Może udało się go złapać wcześniej? Może skoro Gwang Ho udało się wrócić do swoich czasów i być przy rodzinie, wydarzenia, o których się dowiedział w przyszłości, nie będą miały miejsca? Może przyszłość, której byliśmy świadkami okaże się być mniej bolesna, a może nawet zupełnie inna? 

Tunnel to nie tylko gonienie za seryjnym mordercą. Mamy tu przede wszystkim ludzkie dramaty, które poruszą serce każdego. Gwang Ho bardzo kochał swoją żonę, z wzajemnością. Przez jego zniknięcie, stracił możliwość spędzenia życia z ukochaną oraz patrzenia, jak jego córeczka dorasta. Seon Jae jako mały chłopiec stracił mamę. Choć jej nie pamiętał, bardzo cierpiał z powodu jej braku i pragnął odnaleźć tego, który odebrał jej życie. Jae Yi dorastała bez rodziców, a jej adopcyjna rodzina zginęła w pożarze. Dwukrotnie w swym życiu doświadczyła ogromnej straty. Los jednak się do nich uśmiechnął. Spotkali na swojej drodze prawdziwych przyjaciół, byli dla siebie wzajemnie też wielkim wsparciem. Tutaj zwrócę też uwagę na relację, jaką stworzyli Seon Jae i Jae Yi. Nie było tu typowo romantycznych scen, czułych słówek i pocałunków, a jednak czuć było między nimi chemię. Sądzę, że z czasem mogli by stworzyć dobraną parę. Ale to materiał na zupełnie inną dramę.

Był to jeden z ciekawszych kryminałów na moim koncie. Absolutnie się nie nudziłam, bo fabuła jest wciągająca, a bohaterowie wyraziści, zapadający w pamięć. Niezdecydowanym i wszystkim innym polecam, a samą dramę oceniam na mocne 8/10!

czwartek, 6 października 2022

Moorim School (2016)

Pierwsze skojarzenie, jakie pojawiło się w mojej głowie podczas oglądania Moorim School to seria o Harrym Potterze. Jest jakaś tajemnicza szkoła w lesie, ukryta przed światem. Jest też element fantastyczny i wątek tragedii z przeszłości. Pojawiają się też czarne charaktery i wredna nauczycielka. Drama ta długo czekała na mojej liście "do obejrzenia", więc postanowiłam dać jej szansę. Byłam ciekawa, co kryje za sobą intrygujący opis fabuły na jednej ze stron, na których od lat oglądam dramy. 

cr. mydramalist.com


Fabuła zamyka się w standardowych 16 odcinkach. W rolach głównych wystąpili: Lee Hyun Woo, Hongbin (fani k-popu mogą go kojarzyć jako byłego członka zespołu VIXX), Seo Ye Ji oraz Jung Eugene. 

Dwóch młodych chłopaków - popularny idol Yoon Si Woo oraz syn chińskiego biznesmena Wang Chi Ang, zrządzeniem losu trafiają do ukrytej w lesie szkoły sztuk walki, która kładzie nacisk nie tylko na edukację, ale też na takie wartości jak szacunek, lojalność czy przyjaźń. Uczniowie szkoleni są, by chronić to, co dla nich cenne, a nie by atakować. Początki nie są dla nich łatwe, ale udaje im się zaaklimatyzować w nowym miejscu. Z czasem zaczynają też wychodzić na jaw pewne sekrety, które na zawsze zmienią życie naszych bohaterów.

Starałam się stworzyć listę plusów i minusów tej dramy. Choć tych ostatnich było więcej, coś mnie trzymało przy niej. A może jeszcze jeden odcinek? Może jednak jej nie porzucać? Takie myśli towarzyszyły mi przez pierwsze 6 odcinków. Potem uznałam, że już ją dokończę, bo a nuż mnie czymś zaskoczy? Poza tym, nie lubię porzucać rozpoczętych dram. Teraz, gdy już mam całość za sobą, uważam, że porzucenie jej byłoby błędem.

Jednym z czynników, które przykuły moją uwagę był właśnie motyw sztuk walki. Choć nie były one na jakimś wybitnym poziomie i widywałam lepsze tego typu sceny, stanowiły one element fabuły, dzięki któremu odżywałam i siedziałam przed ekranem komputera z zapartym tchem, śledząc każdy ruch bohaterów. Już w końcowych odcinkach wyglądały one bardziej efektownie, gdyż to logiczne, że trening czyni mistrza, a z każdym dniem nasi uczniowie będą robić postępy. 

Kolejny wątek, który mnie zainteresował to historia Si Woo i pożaru domu. Byłam ciekawa, czy chłopak pozbędzie się bólu i co tak naprawdę miało miejsce te 18 lat temu. Polubiłam także jego postać. Był znacznie dojrzalszy, niż jego rówieśnicy. Swym spokojem, empatią i mądrością bardzo mi imponował.

Ogromnym atutem był dla mnie także soundtrack do tej dramy. Piosenki idealnie wpisywały się w jej klimat. Ubolewam, że nie ma ich na Spotify i wiem, że nie tylko ja mam takie odczucia. 

Skoro były plusy, czas też wspomnieć o minusach. Nie będę ukrywać, że aktorsko drama wypadła w moich oczach dość drętwo. Dialogi między bohaterami, zaaranżowane sytuacje były chwilami sztuczne, brakowało mi takiej swobody w nich. W przypadku tej dramy denerwowała mnie też nadmierna ekspresja aktorów, którzy braki w dialogach nadrabiali okrzykami i mimiką. Moja mama porównała to do Bolka i Lolka. Wiem, że jest to element często spotykany w k-dramach i na ogół mi to nie wadzi, ale akurat tutaj wyglądało to moim zdaniem nienaturalnie.

Ilość luk w fabułe mnie zadziwiła, bo jeszcze z tyloma niejasnościami się nie spotkałam. Na ogół były to błahostki, ale ja lubię rozumieć, co się skąd bierze, co z czego wynika. Nagle postaci zaczynają rzucać jakimiś nazwami, o których nie mamy pojęcia, wiele faktów pojawia się nagle. Często miałam wrażenie, że przegapiłam jakiś istotny moment, a nawet odcinek, co nie miało miejsca. Szczególnie zapadła mi w pamięć zmiana fryzury Si Woo, z blondu na czerń. Dziwne, że nikt z jego kolegów nie zauważył tej zmiany. 

W jakim języku mówią nasi bohaterowie? Mamy tu do czynienia z uczniami różnych narodowości, ale też z postaciami drugoplanowymi, które nie są Koreańczykami. Zaskoczyło mnie, kiedy rozmawiając ze sobą, każde mówiło w innym języku. Przykładowo Yeop Jung mówił do kolegów po angielsku, a ci mu odpowiadali po koreańsku. Chociaż jego przykład może być nie do końca adekwatny, bo posługiwał się obydwoma językami na zmianę. Ale już Chae Yoon i pilnująca go Chinka są tego idealnym przykładem. Rozumiem pomysł na różnorodność kulturową, ale czy nie lepiej byłoby prowadzić te dialogi w jednym języku, na przykład pozostać przy angielskim czy mandaryńskim w tych kilku scenach? Byłoby to bardziej estetyczne moim zdaniem, a tak mamy chaotyczny miszmasz. Tym bardziej, że nauczyciele ze szkoły, choć byli obcokrajowcami, mówili po koreańsku. 

Motyw fantasy w Moorim School miał ogromny potencjał i nawet przypadł mi do gustu. Tworzył on taki fajny, magiczny klimat. Zabrakło mi jednak w nim jakiegoś fundamentu, wytłumaczenia skąd się wziął klucz, skąd u Si Woo i Chae Yoona ta energia, którą używają do walki oraz jakim cudem dziekanowi udało się stworzyć osłonę? Znowu luki, znowu niejasności. Szkoda, bo odpowiednio poprowadzony, mógł być znacznie bardziej efektowny.

Przyznaję, że mimo wielu mankamentów, dopiero po obejrzeniu ostatniego odcinka i spojrzeniu z dystansu na całość, dostrzegłam największą zaletę tej dramy. Moorim School to przede wszystkim opowieść o sile przyjaźni, zaufaniu, lojalności, miłości, dorastaniu, poszukiwaniu siebie i podążaniu za marzeniami. Nasi uczniowie nauczyli się, co jest ważne w życiu, a szkoła dzięki panującej w niej ciepłej, przyjacielskiej atmosferze, stała się dla nich drugim domem. Bardzo mi się podobało ich podejście do egzaminów czy zawodów. Nie kierowała nimi żądza wygranej. Wzajemnie się wspierali, wspólnie trenowali, bez jakichś negatywnych emocji. No, może poza kilkoma wyjątkami, ale czym by była szkoła bez wyróżniających się na tle innych, jednostek o silnych osobowościach?

Nie wiem, czy sięgnęłabym po tę dramę ponownie, ale nie żałuję, że ją obejrzałam. Pozostawi we mnie miłe wspomnienie po sobie na pewno. Oceniam ją na 7/10. Czy polecam? Sama nie wiem. Jeśli jesteście ciekawi, sprawdźcie i sami się przekonajcie!