Ariana dla WS | Blogger | X X
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kdrama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kdrama. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 maja 2023

Under The Queen's Umbrella (2022)

Witajcie kochani!! Minęło sporo czasu, odkąd ostatnio publikowałam jakąś dłuższą recenzję na blogu. Nie ukrywam, znacznie łatwiej mi ostatnio wrzucać krótsze posty na Instagram, ale pomyślałam, że czas najwyższy coś tu napisać, szczególnie, że drama nie byle jaka i warto poświęcić jej dłuższy post. 

cr. mydramalist.com

Under The Queen's Umbrella to moim zdaniem świeże spojrzenie na królewski dwór i ogólnie na dramy kostiumowe/historyczne, które mnie zaskoczyło od pierwszych minut i właśnie to jest jej głównym atutem. Równie dużym plusem w tej produkcji jest też sama obsada. W główne role wcielili się m.in. Kim Hye Soo (Hyena, Juvenile Justice), Kim Hae Sook, Choi Won Young, Kim Eui Sung, Moon Sang Min, Ok Ja Yeon oraz Chani. 

Fabuła dramy skupia się wokół królewskiego dworu, jego mieszkańców i ich losów, ale także na walce o wpływy oraz o sam tron. Te elementy nie powinny nikogo zaskoczyć, gdyż pojawiają się w każdej tego typu produkcji. Dlaczego jednak uważam, że ta jest wyjątkowa? Chociażby przez sam obraz naszej głównej bohaterki, królowej Hwa Ryung, burzącej schemat typowych królowych, które tylko siedzą w pałacu, popijają herbatę i dobrze wyglądają. Zwykle są one zepchnięte gdzieś na drugi plan, a w tej dramie to właśnie królowa gra pierwsze skrzypce. I nie tylko ona, gdyż kobiety w dużym stopniu zawładnęły fabułą. 

Twórcy postawili na bardziej ludzki obraz monarchini, nadając jej funkcji nowy wymiar. Hwa Ryung oprócz pełnienia funkcji królowej, jest przede wszystkim troskliwą matką oraz wspierającą żoną. Brała czynny udział w wychowaniu swoich synów, którzy choć czasem krnąbrni i nie raz wytrącali ją z równowagi, wyrośli na prawych, mądrych i dobrych ludzi, co z pewnością zauważycie. Jako żona zaś była ogromnym wsparciem dla króla, służyła ciepłym słowem oraz cennymi radami. Naszą bohaterkę cechowała niezwykła mądrość, umiejętność strategicznego myślenia, rozwaga oraz spryt. Potrafiła przewidzieć kolejny krok nieprzyjaciela i go wyprzedzać o kolejne dwa, co z pewnością pomagało jej przetrwać w pełnej niebezpieczeństw dżungli, jaką był królewski dwór. Na uznanie zasługuje także jej upór i odwaga. Dla najbliższych była skłonna poświęcić siebie i nie bała się postawić swoim przeciwnikom. Warto też wspomnieć o tym, jak prawą, dobroduszną i sprawiedliwą osobą była Hwa Ryung. Na pewno niełatwo było jej żyć z faktem, iż nie jest i nie będzie jedyną kobietą w życiu króla. Mimo to pozostałe małżonki i konkubiny traktowała z szacunkiem, a książęta byli dla niej niemal równie ważni, jak jej własne dzieci. Angażowała się też społecznie, tworząc dom dla kobiet w potrzebie. Uważam, że jest to jedna z najlepiej napisanych postaci i kolejna silna kobieta w historii koreańskich dram. 

Ciekawe było też podejście do relacji między książętami. Król przez wiele lat dochował się dość dużej gromadki synów. Nieuniknionym było, że z czasem atmosfera na dworze zacznie gęstnieć, a sami zainteresowani zaczną między sobą rywalizować. Na pierwszy rzut oka w pałacu panowała harmonia. Książęta, niezależnie od pochodzenia i statusu swoich matek byli równo traktowani. Niestety, w niektórych aspektach życia, pochodzenie czy status ich rodzicielek w hierarchii zaczynał mieć ogromne znaczenie. Syn małżonki z bogatego i wpływowego rodu miał większe perspektywy niż syn dawnej służącej. Te różnice wpływały na relacje książąt z braćmi. Nie pomagały również wygórowane ambicje kobiet króla, które choć znały swoje miejsce, pragnęły więcej. Tu pojawia się typowa dla koreańskiego społeczeństwa pogoń za polepszeniem swojego statusu, za sukcesem, często dużym kosztem. Pewna zachłanność, zazdrość i niezdrowa rywalizacja. Status społeczny od bardzo dawna gra ogromną rolę w ich życiu. Co ciekawe, odniosłam wrażenie, że w większości to właśnie konkubiny pchały swoich synów w sam ogień walki o tron, gdzie oni sami bardziej cenili sobie spokój. Zaskoczył mnie też brak zainteresowania tronem pozostałych synów królowej (nie licząc księcia koronnego, który siłą rzeczy musiał o tym myśleć, choć też nie należał do zachłannych). Chłopcy woleli żyć sobie książęcym, beztroskim życiem i służyć królowi na inne sposoby. 

Można by było się spodziewać, że synowie królowej będą mieli ogromne przywileje, będą zarozumiali, wyniośli, a wszyscy będą wokół nich skakać, chuchać na nich i dmuchać. Nic bardziej mylnego. Mimo statusu, ich pozycja wcale nie jest taka pewna, jakby się wydawało. Wielcy Książęta mają niezbyt dobrą opinię w pałacu, gdyż niechętnie się uczą i zdarza im się narozrabiać, co stawia samą królową w niekorzystnym świetle. Są ciągle obserwowani, oceniani, poddawani ogromnej presji. Dowodzi to temu, że na dobre imię trzeba zapracować. Nie zdobywa się go samym nazwiskiem, ale czynami. Na szczęście, mimo wątpliwości mieszkańców pałacu oraz niezbyt dobremu pierwszemu wrażeniu, książęta zyskują przy bliższym poznaniu. Hwa Ryung wychowała ich na odpowiedzialnych, prawych i mądrych ludzi. Nie patrzą na innych z góry, braci traktują z miłością i szacunkiem. 

Ściany i mury pałacu są świadkami wielu wydarzeń oraz powiernikiem jeszcze większej ilości tajemnic. Także i w tej historii ich nie zabrakło. Twórcy na wiele sposobów starali się skomplikować życie naszych bohaterów, wprowadzając liczne wątki, a tym samym trzymając widza w napięciu, czy też wzruszając. Moją uwagę przykuł wątek lgbt+ oraz jak został on przedstawiony. Zaczęłam się zastanawiać, jak radziły sobie mniejszości w tamtych czasach? Zrozumienie królowej bardzo mnie poruszyło, jak i jej słowa, w których wyraża nadzieję, że w przyszłości takie osoby będą miały w życiu łatwiej. Nie mogło zabraknąć także pałacowych intryg. Oparcie tego wątku na wnikliwym śledztwie w sprawie tajemniczej śmierci i choroby było moim zdaniem dobrym wyborem. Byłam pod wrażeniem, jak radzono sobie bez nowoczesnego sprzętu. Przy ograniczonych, jak na dzisiejsze czasy środkach, śledczy uzyskiwali podobne wyniki do tych, które możemy osiągać obecnie, coś niesamowitego! 

Podsumowując, drama łączy w sobie elementy komedii, romansu, dramatu i szczypty kryminału. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Samo tłumaczenie tytułu - "Pod Parasolem Królowej" jest moim zdaniem trafne i idealnie oddaje fabułę, gdyż nasza bohaterka rzeczywiście trzyma ten parasol nad głowami swoich najbliższych, czy to metaforycznie, czy też dosłownie. Jest to opowieść o tym, ile matki są w stanie zrobić by chronić swoje dzieci, o trudnych relacjach rodzinnych, ale nie tylko. Gorąco zachęcam, gdyż ostatnio mało dram historycznych zachwyca, a ta jest naprawdę jedną z lepszych nowości. Nie powinniście się rozczarować.

sobota, 31 grudnia 2022

Moje Ulubione Dramy - Podsumowanie 2022

Witajcie w moim corocznym poście podsumowującym minione dwanaście miesięcy. Ten rok był dla mnie mniej aktywny, jeśli chodzi o oglądanie dram, ale udało mi się trafić na naprawdę ciekawe tytuły. Większość z tych, które skradły mi serce czy też zapadły w pamięć, zrecenzowałam na blogu, więc bez sensu byłoby się powtarzać. Z tego powodu tegoroczny ranking będzie mniej rankingiem, a bardziej poświęceniem kilku zdań produkcjom, które były dla mnie szczególne, a nie dałam rady ich zrecenzować. 


Gu Family Book (2013) - Korea
gatunki: historyczna/kostiumowa, fantasy, komediowa, melodramat
ocena: 9,5/10
wyróżnienie za gwiazdorską obsadę, wzruszającą fabułę i scenografię

Doświadczenie nauczyło mnie, że starsze koreańskie dramy mogą okazać się prawdziwymi perełkami, a już w szczególności, kiedy łączą w sobie gatunki historyczny i fantasy. Tak się dzieje w tym przypadku. Udało mi się trafić na trochę już zapomniany, lecz wciąż broniący się klasyk. Poznajemy młodego chłopaka, który jest pół człowiekiem - pół gumiho. Aby stać się w pełni człowiekiem, musi wykonać kilka trudnych zadań oraz odnaleźć legendarną księgę. Wierzy, że dzięki temu osiągnie swój cel. Czy mu się uda? Zachwyciła mnie zarówno magia fabuły, efekty specjalne i krajobrazy, jak i sama historia, chwytająca za serce, wzruszająca, smutna i wesoła jednocześnie. Okazuje się, że ludzie potrafią być okropni, los okrutny, ale największe porażki i przeciwności nie załamują naszych bohaterów. Nie poddają się i za wszelką cenę pragną odmienić przeznaczenie. Zaskakującym było dla mnie to, że mimo wielu cierpień ze strony ludzi, Kang Chi nadal chciał stać się jednym z nich. Taka wiara w ludzkość i dobre serce są dla mnie niezwykłe.


My Liberation Notes (2022)  - Korea
gatunki: okruchy życia, dramat
ocena: 9,5/10
wyróżnienie za nietuzinkowy wątek romantyczny

Historia trójki rodzeństwa z niewielkiego miasteczka. Znudzeni rutyną i rozczarowani swoim życiem postanawiają na nowo odnaleźć radość i szczęście. Drama, którą jedni pokochają za jej spokój i przyziemność, a inni poddadzą się po pierwszym odcinku, bo zwyczajnie w świecie będzie ich nużyć. Wartka akcja to coś, czego tutaj nie znajdziecie, za to dostaniecie okazję ku egzystencjalnym przemyśleniom na temat życia i tego, co w nim naprawdę ważne. Co mnie zaskoczyło i zachwyciło w tej dramie to wątek romantyczny. Relacja, jaką stworzyli Mi Jung i pan Gu była czymś świeżym, dojrzałym i głębokim, nie spotkałam się z czymś takim jeszcze w dramie. Za ten jeden element ogromny plus.


Her Private Life (2019) - Korea
gatunki: komedia romantyczna, dramat
ocena: 9/10
wyróżnienie za zdrową, pełną chemii relację romantyczną oraz ciekawą fabułę

Drama bliska mojemu sercu, gdyż główna bohaterka, podobnie jak ja, jest fanką. Mój pokój co prawda nie wygląda tak, jak mieszkanie Deok Mi, ale byłam w stanie ją zrozumieć. Dawno nie spotkałam bohatera filmu, z którym by mnie coś łączyło. Drama była bardzo przyjemna w odbiorze, jedna z najlepszych komedii romantycznych, jakie miałam okazję obejrzeć do tej pory. Główna para była cudowna, czuć było ogromną chemię między nimi. Twórcy postawili na zdrową, dojrzałą relację, opartą na wsparciu i zaufaniu. I co istotne, rozmawiają ze sobą, a nie uciekają od problemów. Proszę o więcej takich dram!

 
More Than Blue: The Series (2021) - Tajwan
gatunki: okruchy życia, dramat
ocena: 8,5/10
wyróżnienie za wzruszającą fabułę

Wybrałam ją z listy przypadkiem, wpadłam po uszy i wylałam morze łez. Dopiero później się dowiedziałam, że wcześniej powstało jeszcze kilka innych wersji tej opowieści, które być może kiedyś nadrobię. Producent muzyczny i jego asystentka postanawiają odnaleźć autorów pewnej piosenki. Trafiają na pamiętnik jednego z twórców i odkrywają historię wielkiej miłości dwójki młodych ludzi, która rozgrzeje, ale też i złamie niejedno serce. Polecam, jeśli szukacie czegoś wzruszającego, ale i krótkiego. Pochłonęłam ją w dwa wieczory.


My Country: The New Age (2019) - Korea
gatunki: historyczna/kostiumowa, akcja, dramat
ocena: 8,5/10
wyróżnienie za jeden z najlepszych przykładów męskiej przyjaźni

Jeśli mam komuś polecić dobrego historyka, ten tytuł z pewnością znajdzie się wśród wymienionych przeze mnie dram. Co ją wyróżnia na tle innych to mniej romansu (w sumie to go tu prawie nie ma), a więcej polityki i scen walk. Nie zabrało również ludzkich dramatów, które często są fundamentami fabuły tego typu dram. Poznajemy dwóch przyjaciół, których drogi nieoczekiwanie się rozchodzą. Odmienne poglądy obracają ich przeciw sobie, a to wszystko w okresie dużych zmian w kraju. Co zwycięży? Przyjaźń czy władza? Przekonajcie się sami!


Our Blues (2022) - Korea
gatunki: okruchy życia, dramat, romantyczna
ocena: 8,5/10 
wyróżnienie za udane połączenie wielu wątków oraz gwiazdorską obsadę

Obawiałam się, że wrzucenie tak wielu wątków w jedną dramę skończy się wieloma niewiadomymi, z którymi zostaniemy sami po obejrzeniu całości, co już nie raz mi się zdarzyło. Pozytywnie się zaskoczyłam. Okazuje się, że można napisać wielowątkową fabułę, która będzie ze sobą spójna, nie przytłoczy widza i poświęci każdemu bohaterowi tyle czasu, na ile on zasługuje. Akcja dzieje się na wyspie Jeju, gdzie poznajemy mieszkańców małego miasteczka, ich codzienne życie i problemy, z jakimi się muszą mierzyć. Małomiasteczkowy, ciepły i przyjazny klimat są ogromnymi atutami tej dramy, zaraz obok świetnie dobranej obsady. Polecam, jeśli chcecie odetchnąć, zrelaksować się, ale też szukacie czegoś dojrzalszego, skłaniającego do refleksji.


The Silent Sea (2021) - Korea
gatunki: sci-fi, dramat, polityczna
ocena: 8,5/10
wyróżnienie za koncept

Temat poruszony w tej dramie jest niesamowicie ważny, szczególnie teraz, kiedy ludzkość mierzy się z różnymi kryzysami, od klimatycznych po militarne. Wizja świata, w którym woda jest luksusem, na który mogą sobie pozwolić nieliczni, choć na pierwszy rzut oka wydaje się być oderwana od rzeczywistości, może okazać się bardziej realna, niż sądzimy. Grupa badaczy zostaje wysłana na misję do bazy na księżycu, by odzyskać próbkę pewnej substancji, która może okazać się ratunkiem dla ludzkości na Ziemi. Na miejscu jednak okazuje się, że miejsce to skrywa wiele sekretów, a poprzednia załoga zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Przyznaję, że jak nie przepadam za dramami Netflixa, tak ta im wyszła i na długo pozostanie w mojej pamięci.


Chief of Staff (2019) - Korea
gatunki: polityczna, dramat
ocena: 8,5/10
wyróżnienie za interesującą fabułę

Pomyślałam, że warto będzie wspomnieć o tej produkcji, gdyż nie oglądam zbyt często dram o tematyce politycznej, a ta przypadła mi do gustu od pierwszego odcinka. Akcja ma miejsce głównie w gmachu Zgromadzenia Narodowego, a głównymi bohaterami są posłowie i ich szefowie sztabu, którzy de facto odwalają za nich największą robotę. Intrygi, korupcja, przekręty i nieczyste zagrywki, a to wszystko dla uzyskania władzy. Zdumiewające, ile rządzący są w stanie ukryć czy też poświęcić dla własnego komfortu. Drama trzymająca w napięciu, wciągająca. Coś dla tych, którzy nie przepadają za romansami, a szukają czegoś z charakterem.


My First First Love (2019) - Korea
gatunki: komedia romantyczna, okruchy życia
ocena: 8/10
wyróżnienie za pełną ciepła fabułę oraz przyjacielską atmosferę

Drama ta to pełna ciepła, ale też i humoru historia grupy przyjaciół, młodych ludzi wkraczających w dorosłe życie. Oprócz mnóstwa zabawnych sytuacji i miłosnych rozterek, poruszono też poważniejsze kwestie, jak trudna sytuacja materialna, konflikty rodzinne. Określenie, jakie mi przychodzi do głowy gdy o niej myślę to "plasterek na ranę", bo jest przyjemna, kojąca i poprawiająca nastrój. Zdecydowanie polecam, jeśli lubicie motywy "friends to lovers", trójkąty miłosne oraz szukacie czegoś lżejszego, by się zrelaksować.


My Holo Love (2020) - Korea
gatunki: sci-fi, romantyczna, dramat
ocena: 7,5/10 
wyróżnienie za koncept

Nie jest to z pewnością moja ulubiona k-drama, ale ma w sobie coś, co sprawiło, że zapadła mi w pamięć. Może odzywa się moja natura romantyczki, bo Holo był po prostu do rany przyłóż, albo po prostu byłam ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów. Spodobał mi się koncept, bo robotów widziałam już wiele na ekranie, ale hologram pojawiający się po włożeniu specjalnych okularów był dla mnie czymś zupełnie nowym. Trochę akcji, tajemnica i trauma z przeszłości, uroczy romans oraz pojawiający się przy motywie sztucznej inteligencji dylemat, czy jest ona w stanie zastąpić ludzkość oraz czy odczuwa emocje. Drama warta obejrzenia, jeśli macie ochotę na tego typu klimaty i szukacie czegoś krótszego.


Green Mothers' Club (2022) - Korea
gatunki: okruchy życia, dramat, kryminalna
ocena: 7,5/10
wyróżnienie za poruszone w fabule problemy i ogólne zaskoczenie

Zaczynając oglądać tę dramę zupełnie się nie spodziewałam, że fabuła rozwinie się w takim, a nie innym kierunku. Myślałam, że dostanę historię o matkach, które wiodą spokojne życie, zajmują się domem, wychowują dzieci. Bardziej familijne klimaty. Zostałam zaskoczona i to pozytywnie. Drama porusza takie problemy, jak m.in. rygorystyczny system edukacji w Korei, nacisk na naukę od najmłodszych lat i skutki takowego podejścia. Do tego szczypta tajemnic oraz kryminalna zagadka. Całość ma lekko mroczny klimat, a zawziętość matek w kwestii nauczania dzieci przypominała mi istny wyścig szczurów. Moim zdaniem warto obejrzeć, chociażby ze względu na poruszane  w niej problemy.


The Sound Of Magic (2022) - Korea 
gatunki: fantasy, dramat, szkolna, musical
ocena: 7,5/10
wyróżnienie za udaną ekranizację webtoonu

Spotkałam się z opinią, że Annarasumanara w wersji musicalu zalatuje bajkami Disneya. Coś w tym jest, muszę to przyznać. Ale czy to źle? Moim zdaniem absolutnie nie, gdyż jest to historia pełna magii, a taki styl do niej idealnie pasuje. Ah Yi jest nastolatką, której nie jest łatwo w życiu. Mieszka sama z młodszą siostrą, ledwo wiąże koniec z końcem. Chce jak najszybciej stać się dorosłą, by móc iść do pracy i zarabiać pieniądze. Pewnego dnia w opuszczonym wesołym miasteczku spotyka beztroskiego, tajemniczego magika, który pokazuje jej zupełnie inny świat i przynosi jej coś bardzo cennego - nadzieję. Zdecydowanie udana ekranizacja i dużo pola do rozważań, dlatego myślę, że na blogu pojawi się dłuższy post poświęcony tejże dramie. 


Tak prezentuje się moje podsumowanie minionego roku. Liczę, że kolejny będzie równie bogaty w ciekawe dramy i odkryje przede mną jeszcze więcej ciekawych konceptów i historii. A jak Wam minął 2022 rok? Jakie dramy i filmy Was zachwyciły? Jak Wy byście podsumowali ten rok? Zapraszam do komentowania i życzę Wam wszystkiego dobrego w 2023 roku!

środa, 14 grudnia 2022

The Princess' Man (2011)

Wiele mniej popularnych dram, które miałam okazję oglądać, nazywałam "perełkami", jednak tę, o której opowiem Wam w tym poście można spokojnie nazwać zaginionym skarbem wśród dram historycznych, które swoją drogą uwielbiam. Właśnie dla takich odkryć warto robić sobie wyzwania dramowe, bo można trafić na coś naprawdę dobrego. 2022 Drama Challenge zakończyłam w myślę, dobrym stylu.

cr. mydramalist.com

Byłam i wciąż jestem zaskoczona, że do tej pory nie widziałam ani jednej wzmianki na temat The Princess' Man. Drama ta ma wysokie oceny na MyDramaList, a do tej pory nie spotkałam nikogo w moim otoczeniu, kto by ją oglądał. To było zagadkowe, co jeszcze bardziej wzbudziło moją ciekawość. Doświadczenie też mnie nauczyło, że starsze dramy mają swój niepowtarzalny klimat, a w połączeniu z fabułą osadzoną w czasach historycznych mogą okazać się czymś, co nie tylko przyciągnie przed ekran, ale też na długo zapadnie w pamięć. Obsada, choć myślałam, że będzie mi kompletnie obca, okazała się być całkiem znajoma. W rolach głównych wystąpili: Park Shi Hoo (Iljimae), Moon Chae Won (Flower Of Evil), Kim Yeong Cheol, Song Jong Ho (A Korean Odyssey), Hong Soo Hyun i Lee Min Woo. 

Na początku kilka słów na temat fabuły dramy, która może przywołać wspomnienie Romea i Julii. Wielki Książe Suyang, brat obecnie panującego króla, pragnie objąć tron. Na drodze staje mu jednak jeden z najważniejszych ludzi u boku władcy, minister prawej strony Kim Jong Seo. Gdy zwaśnione rodziny toczą ze sobą boje, Seung Yoo, syn ministra, nauczyciel w królewskiej akademii, zakochuje się z wzajemnością w księżniczce, za której edukację był odpowiedzialny. Nie wie jednak, że zamiast Jej Wysokości uczył córkę Suyanga, Se Ryung, która pojawiła się na zajęciach zamiast księżniczki. Ta pozornie niewinna zamiana przyjaciółek stanie się początkiem wielkiej miłości, która choć szczera i piękna, będzie też dla nich ogromnie trudna. Kolejne wydarzenia w królestwie wystawią ich uczucie na próbę. 

Jeśli szukacie pogodnej, lekkiej dramy, tego tu nie znajdziecie. Naszych bohaterów życie doświadcza od samego początku, a los im wyraźnie nie sprzyja. Tak trudnej emocjonalnie dramy dawno nie oglądałam. Twórcy zafundowali widzom istny rollercoaster. Drama z pewnością Was wzruszy do łez, rozgrzeje Wasze serca, nie raz podniesie ciśnienie i wzbudzi złość. Fabuła trzyma w napięciu od początku do końca, co moim zdaniem jest trudne do osiągnięcia przy większej liczbie epizodów, a tu mamy ich aż 24. Dużym plusem jest również obsada, która idealnie wpasowała się w klimat serialu, a aktorom udało się oddać unikalne charaktery postaci. Twórcy dostarczyli nam bohaterów o różnych usposobieniach. Nie zabrakło kilku drani do kolekcji, o których trudno będzie zapomnieć, ale też poczciwych dobrych duszyczek, które można pokochać. Za większością z czasem zatęsknicie i będziecie wracać do nich w wspomnieniach. 

Wątek romantyczny w tej dramie urzekł mnie od pierwszych chwil i przyznaję bez bicia, że kupiły mnie banały takie jak wspólna jazda konno czy też sposób w jaki Seung Yoo i Se Ryung okazywali sobie uczucia, mieszankę subtelności, czułości i pewności siebie. Nie spotkałam się też nigdzie indziej, by para całowała się na pożegnanie. Istotne jednak jest by spojrzeć szerzej na tę dwójkę. Pozornie ich związek był konfliktem interesów. Ona była córką największego wroga jego rodziny, mężczyzny, który zabił jego ojca i brata. On był zaś w oczach Suyanga był synem zdrajcy i przeszkodą w drodze po władzę. Uczucie, jakie połączyło tę dwójkę okazało się być jednak silniejsze od sporów między ich rodzinami. Przetrwało wiele trudnych chwil i przeszkód. Se Ryung była gotowa oddać własne życie za Seung Yoo. On zaś porzucił dla niej zemstę. Mamy kolejny dowód na to, jak wielką moc ma miłość. Oczywiście nie mogło zabraknąć w tej historii "tego drugiego". Oficer Shin, z początku sprawiający wrażenie podręcznikowego second leada, szybko pokazał swoje drugie oblicze, czym działał mi na nerwy, ale też stanowił element zaskoczenia w fabule. Z perspektywy całości, myślę że za jego przemianą stała presja ze strony ojca, który na posadzeniu Suyanga na tronie chciał zbudować swoją karierę. Drugą kwestią była zazdrość o przyjaciela. Kobieta, którą pokochał, wolała właśnie jego. Myślę, że gdzieś w głębi duszy żałował pewnych decyzji w swoim życiu, jednak zabrnął już tak daleko, że nie widział dla siebie szansy powrotu. Jego postać była na swój sposób tragiczna. 

Warto też poświęcić uwagę Księżniczce Kyung Hye i Jong'owi. Poznali się w dość nietypowy sposób. Palankin dziewczyny stał się schronieniem dla młodego szlachcica w opałach. Początki ich małżeństwa nie były łatwe. Jong, zakochany w Jej Wysokości od pierwszego wejrzenia długo czekał, aż ta się przed nim otworzy i mu zaufa. Urzekło mnie jego oddanie i cierpliwość, był też na swój sposób uroczy. Niestety, gdy ich życie zaczęło się układać, los okrutnie ich rozdzielił. Ich historia rozerwała moje serce na kawałeczki. Sama Kyung Hye, mogła sprawiać wrażenie zimnej, pozbawionej empatii. Potrafiła "wbić szpilę" bliskim, jednak coś w niej pękało, gdy ktoś okazywał jej dobroć. Jej trudny charakter wynikał przede wszystkim ze strachu o życie swoje i młodszego brata, z którym była mocno związana. Zagrożenie ze strony wuja sprawiło, że trudno jej było zaufać drugiej osobie. Nie okazywała też słabości, choć w głębi serca była bardzo wrażliwą osobą. Pogodny, pełen optymizmu i ciepła Jong zdołał roztopić lód w jej sercu. Jako królewski małżonek sprawdził się doskonale.

Droga księcia Suyanga do tronu okazała się być bardzo brutalna, a on bezwzględny. Określenie "po trupach do celu" idealnie odda obraz sytuacji. On i jego doradcy stanowili wyjątkowo nieprzyjemne kółko wzajemnej adoracji, które bez żadnych skrupułów spiskowało, znajdywało kozłów ofiarnych, manipulowało faktami tak, by wyszło na ich, nawet po przejęciu władzy przez księcia. Udało im się wprawić mnie w osłupienie, co tylko mnie utwierdziło, że nie wszystko jeszcze widziałam. Zadziwiało mnie, jak tym złoczyńcom wszystko uchodziło na sucho, a wszelkie próby przywrócenia władzy w kraju prawowitemu władcy spełzały na niczym. Nasuwa się jednak pytanie, czy tron dał Suyang'owi szczęście? Nie sądzę. Przelana krew z czasem dręczyła jego sumienie, stracił syna i ukochaną córkę, podupadł na zdrowiu. Myślę, że dopiero, gdy los odebrał drogie mu rzeczy, zrozumiał swój błąd. 

The Princess' Man to drama, której zdecydowanie warto dać szansę, gdyż moim zdaniem jest niedoceniona, a spokojnie może konkurować z takimi tytułami, jak chociażby Moon Lovers. Niestety, znika gdzieś w tłumie nowszych, bardziej popularnych produkcji. Mam nadzieję, że dzięki tej recenzji więcej osób zwróci na nią uwagę. Jeden z najlepszych k-dramowych melodramatów, jakie do tej pory obejrzałam. Oceniam na 10/10 i gorąco polecam!

czwartek, 8 grudnia 2022

Little Women (2022)

Nie jestem typem k-dramowiczki, oglądającym po kilka tytułów na raz, bo zwyczajnie nie mam na to czasu i jak już się zagłębię w jakąś historię, lubię się jej poświęcić w całości. Mimo to, chwalę w duchu Netflixa za wrzucanie odcinków poszczególnych dram raz w tygodniu. Dzięki temu mogę obejrzeć coś dodatkowo i nie odrywać się od tego, co już zdążyłam zacząć. Tak też spędzałam jesienne weekendy z trzema siostrami, wciągniętymi do niebezpiecznej gry jednej z bogatych, wpływowych rodzin -  bohaterkami koreańskiej dramy Little Women. 

Gatunkowo zaliczyłabym ją do thrillerów, nie brakuje tu też akcji i dramatu. Serial liczy 12 odcinków, trwających ponad godzinę. Cieszę się, że twórcy postawili na krótszą serię. W ten sposób uniknięto niepotrzebnego przeciągania, a tyle wystarczyło, by opowiedzieć ciekawą historię, zachowując to, co najważniejsze. Osobiście jestem zdania, że thrillery i kryminały powinny być krótsze, niż romansidła i okruchy życia. Skomplikowane sprawy są interesujące i jak najbardziej pożądane, ale potrzebna jest też pewna konsekwencja, zwięzłość, by się nie pogubić i nie przekombinować fabuły. Obsada również stanowi duży plus tej produkcji. W główne role wcielili się m.in. Kim Go Eun (Goblin; Yumi's Cells), Nam Ji Hyun (100 Days My Prince), Park Ji Hoo (All Of Us Are Dead), Wi Ha Joon (Squid Game; Romance Is A Bonus Book; 18 Again), Uhm Ki Joon, Uhn Ji Won i Kang Hoon (The Red Sleeve).



cr. mydramalist.com

Już po pierwszych dwóch odcinkach zauważyłam coś znajomego w stylu tej dramy. Budowa napięcia, liczne niespodziewane zwroty akcji, bardzo przypominały mi ukochanego Vincenzo (choćby scena na wiecu wyborczym, gdzie wyświetlono pewne nagranie, przywołała wspomnienie wylanej farby na prezesa Janga). Pewnie też dlatego pod tym względem produkcja przypadła mi do gustu. Z początku próbowałam analizować fabułę, razem z bohaterami dociekać prawdy. W pewnym momencie jednak się poddałam, gdyż twórcy, niczym Filip z konopi wyskakiwali z czymś, co wywracało świat naszych protagonistek do góry nogami, a mi, jako widzowi burzył tezę, tworzoną godzinami w głowie. Serial bez wątpienia potrafi przytrzymać w napięciu, a tak zawiłej intrygi dawno nie widziałam w dramie. Pod tym względem spełniła moje oczekiwania. 

Czytałam kilka opinii o naszych głównych bohaterkach, głównie niepochlebnych, które jestem w stanie zrozumieć. Siostrom było daleko do ideału, a ich zachowanie mogło irytować. Z pewnością dziewczyny miały więcej szczęścia niż rozumu, działały impulsywnie, nierozsądnie, co się na nich mocno odbijało. Naiwność In Joo była powalająca, chwilami aż niewiarygodna dla mnie. In Kyung można pochwalić za zawziętość, jaką się ceni u dziennikarzy i poczucie sprawiedliwości, jednak odniosłam wrażenie, jakby najpierw robiła, a potem myślała. In Hye, bardziej z boku, choć wciąż obecna w całej historii. Podczas gdy siostry borykały się ze swoimi problemami, ona prowadziła własną misję, co jakiś czas im pomagając. Myślę jednak, że dziewczyny właśnie takie miały być. Łatwowierne, lekkomyślne, trochę też jak dzieci we mgle. Nadawało to fabule pewnego dramatyzmu. Z pewnością stanowiły idealny cel, jednak ich przeciwnicy nie przewidzieli jednego. Kiedy oni ryzykowali pieniędzmi, karierą i dobrą opinią, siostry nie miały do stracenia praktycznie nic. To czyniło je znacznie silniejszymi niż ktokolwiek by się spodziewał. 

Twórcy wrzucili nasze bohaterki na głęboką wodę w obcym dla nich świecie bogactwa i władzy. Byłam pod wrażeniem intrygi, w jaką zostały wplątane, jej ogromu i samego pomysłu na nią. Sprawa torby z brudnymi pieniędzmi szybko ewoluuje w serię tajemniczych śmierci, a jej korzenie sięgają daleko w przeszłość, w grę wchodzi też polityka. Element rodem z kryminałów - orchidea zostawiana przy ciałach zmarłych uważam za duży plus fabuły, nadający jej tajemniczości, jeszcze bardziej mrocznego klimatu. Skoro mamy intrygę, musi być też czarny charakter. Tutaj mamy ich co najmniej dwoje i to bardzo wyrazistych, zapadających w pamięć. Zarówno Park Jae Sang, jak i jego żona Won Sang Ah zdumiewali mnie swoim brakiem skrupułów i sumienia. Kobieta w swoim psychopatycznym szaleństwie (i tu znowu będzie nawiązanie do Vincenzo) bardzo mi przypominała prezesa Janga.  Było mi jedynie szkoda ich córki, na którą mieli wręcz destrukcyjny wpływ. Dorastanie w tak dysfunkcyjnej rodzinie, dziewczyna przypłaciła zdrowiem. 

Dramę jak najbardziej polecam, bo miała w sobie to, co lubię. Trzymała w napięciu, zaskakiwała zwrotami akcji, zachęcała mnie do zagłębienia się w zagadkę, a tego na tamtą chwilę potrzebowałam. Pod tym względem serial trzyma, moim zdaniem, przyzwoity poziom. Fabuła kupiła mnie na tyle, bym była w stanie przymknąć oko na ewentualne wady głównych bohaterek. Jeśli szukacie czegoś mroczniejszego, tajemniczego, z lekkim dreszczykiem i chcecie odpocząć od romansów i sielankowych klimatów, Little Women mogą Wam przypaść do gustu. Oceniłam na mocne 8/10, głównie za ciekawą historię. O tym, czy jest to serial dla Was, musicie przekonać się sami! 

środa, 30 listopada 2022

Healer (2014)

Co wiedziałam na temat Healera przed seansem? Na pewno, że jest to k-dramowy klasyk, choć znacznie młodszy od tych, które już recenzowałam na blogu, że będzie dużo scen akcji i że jest to podobno najlepsza drama Ji Chang Wooka. Do tej pory widziałam go w dwóch skrajnie różnych pod względem gatunkowym produkcjach, też ciężko było mi się do tej tezy ustosunkować. Jednakże z wielką ochotą zasiadłam do tej k-dramy, nie tylko z powodu obsady. 

cr. mydramalist.com

Healer jest k-dramą łączącą w wyważony sposób akcję, subtelny romans i wątek polityczny. W 20 odcinkach po około 60 minut twórcy zawarli interesującą fabułę, unikając przeciągania jej na siłę, czego się na początku obawiałam. Kolejnym plusem jest idealnie współgrająca ze sobą obsada. W główne role wcielili się Ji Chang Wook,  Park Min Young, Yoo Ji Tae, Kim Mi Kyung i Park Sang Won.

Seo Jung Hoo, znany w swoim fachu pod pseudonimem "Healer" jest nocnym kurierem. Podejmie się prawie każdego zlecenia, o ile klient dobrze zapłaci, a w grę nie wchodzi pozbawienie kogoś życia. Wciąż pozostaje nieuchwytny, gdyż nikt dotąd nie widział jego twarzy. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie, by przyjrzeć się życiu Chae Yeong Shin, młodej dziennikarki portalu plotkarskiego. Dziewczyna zdaje się być również zainteresowana i zafascynowana tajemniczym mężczyzną, o którym krążą legendy. Z czasem okazuje się, że ci dwoje są sobie bliżsi bardziej, niż by się tego spodziewali.

Dużym atutem tej dramy, o którym wiele osób mi wspominało jest wszystko to, co składa się na tzw. akcję. Nie brakuje tu scen walk, biegania po dachach budynków, popisów akrobacji i dobrej kondycji fizycznej i ratowania z niebezpiecznych sytuacji, które wyszły całkiem efektownie i wywarły na mnie - laiku w tym temacie, pozytywne wrażenie. Sama otoczka wokół postaci "Healera", jego praca, sposób działania i narzędzia, jakimi się posługiwał, zostały ciekawie i logicznie przedstawione. Ryzykowne zlecenia, nie zawsze zgodne z prawem, dbałość o to, by nie zostać zdemaskowanym. Do tego dochodzi tajemnica z przeszłości, którą nasi bohaterowie chcą odkryć, tym samym narażając się wpływowym ludziom. To wszystko sprawia, że drama trzyma w napięciu i zachęca do oglądania.

Prawie każda k-drama posiada w fabule element tragedii i tajemnicy z przeszłości. W tym przypadku również tak jest, jednak mimo iż widziałam już wiele dram, twórcom udało się mnie zaskoczyć. Historia przyjaciół, którzy prowadzili piracką stację radiową nie tylko przypomniała mi o wydarzeniach z naszego kraju, ale też mnie poruszyła. Potężna afera, na trop której wkroczyli ojcowie naszych bohaterów sprowadza lawinę nieszczęść. Oczernia w oczach ludzi, rozdziela rodziców z dziećmi na lata, a nawet odbiera zdrowie i życie. Ciężko patrzyło mi się na smutek Myung Hee, która tak długo opłakiwała córkę, myśląc że ta nie żyje. Jednak jej pogoda ducha i upór dodawały mi sił. Jej postać była bardzo motywująca. Drama pokazała nam przede wszystkim obraz pracy dziennikarza śledczego. Ci ludzie często ogromnie ryzykują posadą oraz własnym życiem, by odkryć i ujawnić światu największe tajemnice i przekręty na szczeblach władzy. Ich odwaga, zawziętość i zaangażowanie zasługują na uznanie. Dzięki takim ludziom świat staje się lepszy.

Na koniec kilka słów o wątku romantycznym, który nie stanowił głównego elementu fabuły, a był jej uzupełnieniem. Chemię między naszymi bohaterami można było wyczuć od razu, relacja rozwijała się w odpowiednim tempie, a sceny romantyczne były odpowiednio wyważone, dopasowane do klimatu dramy. Stanowiły one element rozładowujący napięcie wywołane walką z niebezpiecznym przeciwnikiem oraz wnosiły promyk radości do naznaczonego traumatycznymi wydarzeniami życia bohaterów. Plus również dla twórców za to, że pisząc postaci Jung Hoo i Yeong Shin, uczynili ich myślącymi i rozmawiającymi ze sobą w obliczu trudności. Para nie uciekała od problemów, a wspólnie je rozwiązywała. Wątek ten zdecydowanie zaspokoi oczekiwania niepoprawnych romantyków, którzy lubią historie o troskliwych superbohaterach i zakochanych w nich dziewczynach, ale też ci bardziej realnie podchodzący do kwestii miłości go docenią.

Podsumowując, kolejny raz się utwierdziłam w fakcie iż starsze dramy mają swój niepowtarzalny klimat, a wśród nich jest wiele perełek. Healer jest jedną z nich i na długo zostanie w moim sercu. Ciekawa, wciągająca fabuła, która przyciągnie do siebie zarówno entuzjastów akcji, jak i miłośników romantycznych historii oraz wzruszających dramatów. Do tego naprawdę świetnie wykreowane postaci i spora dawka humoru (pani hakerka była po prostu genialna!), dzięki którym nie powinniście się nudzić. Oczywiście nie mogę zrobić niczego innego, jak polecić Wam tę dramę. Oceniam ją na 10/10, co mi się rzadko zdarzało w tym roku i zachęcam do obejrzenia!

poniedziałek, 21 listopada 2022

100 Days My Prince (2018)

Dramy historyczne mają szczególne miejsce w moim sercu. Lubię je za ich klimat, rozmaite intrygi, za często wzruszające historie, które nie zawsze kończą się happy endem. Ucieszył mnie fakt, iż na mojej challenge'owej liście znalazły się aż dwa seriale z tego gatunku. 100 Days My Prince jest jednym z nich i myślę, że gdyby nie Wasza propozycja, pewnie nie zwróciłabym na nią uwagi. Dzięki Wam jednak poznałam kolejną ciekawą historię i utwierdziłam się, że jeszcze można mnie czymś zaskoczyć. 

cr. mydramalist.com

100 Days My Prince to połączenie romansu, dramatu i pałacowych intryg, czyli to, co dla historycznych dram typowe. Fabuła zamyka się w 16 odcinkach, po około 70 minut, więc powinniście zarezerwować sobie troszkę więcej czasu na seans. Dla mnie osobiście te epizody bywały ciut za długie, aczkolwiek całość nie sprawiała wrażenia przeciągniętej. W rolach głównych wystąpili Do Kyung Soo (znany także jako członek k-popowego zespołu EXO), Nam Ji Hyun (Little Women), Kim Seon Ho (Start UpHometown Cha Cha Cha), Han So Hee (My Name), Jo Sung Ha i Kim Jae Young. 

Lee Yool jest księciem koronnym, który daje się mocno we znaki służbie, jak i członkom rodziny królewskiej. Jego wykwintne podniebienie, zamiłowanie do estetyki oraz pedantyzm sprawia, że trudno mu dogodzić. Za maską aroganckiego królewicza kryje się jednak samotny, doświadczony przez los chłopiec. Podczas przewrotu, który pozwolił jego ojcu zasiąść na tronie, stracił szczęśliwe dzieciństwo, matkę oraz swoją pierwszą miłość. Po latach spędzonych na królewskim dworze, Yool zdążył przywyknąć do nowego życia, ale mimo tytułu nie może czuć się bezpiecznie. Z każdej strony czyhają na niego zasadzki nieprzychylnych mu ludzi. Pewnego dnia wpada na trop tajemnicy w rodzinie i postanawia nim podążyć. Niestety, podczas polowania ulega wypadkowi. Odnajduje go jeden z miejscowych wieśniaków i opatruje mu rany. Po przebudzeniu książe niczego nie pamięta. Nie wie kim jest i co się wydarzyło. Jako Na Won Deuk zaczyna nowe życie w wiosce, u boku świeżo upieczonej żony - odważnej, pracowitej i pomocnej Hong Shim. Dziewczynie nie brak pazura, ale ma też dobre serce. Czas oraz odkrywane stopniowo sekrety pokażą, że tych dwoje łączy znacznie więcej, niż by się spodziewali. 

Na wstępie wspomniałam, że drama ta mnie zaskoczyła. O ile motyw amnezji jest mi już znany, nie tylko z koreańskich produkcji, choć i tu się zdarzały, tak wątek księżniczki koronnej i jej dziecka był dla mnie czymś świeżym, do tej pory niespotykanym w dramach. Żona następcy tronu w ciąży z innym mężczyzną z pewnością wywołałaby niemały skandal w momencie, gdyby jej sekret ujrzał światło dzienne. Dla mnie, jako widza był to ciekawy element fabuły, wreszcie coś nowego, co przykuło moją uwagę. Warto jednak ugryźć ten wątek większym kęsem. Jej małżeństwo z księciem koronnym było zaaranżowane przez ich rodziców i miało charakter polityczny. Jej ojciec posadził jego ojca na tronie, a w zamian zażądał ślubu. Wszystko, by sterować rodziną królewską i za pomocą marionetkowego władcy, rządzić krajem. Książe i księżniczka nie darzyli się romantycznym uczuciem. Każde z nich miało w sercu kogoś innego, kogoś przed kim mogli być sobą, nikogo nie udawali. Księżniczka dużo ryzykowała romansem, jednak była to być może jedyna decyzja, którą podjęła sama w jej własnym, lecz kontrolowanym przez ojca życiu. Decyzja, która dała jej kilka chwil szczęścia. Nie popieram zdrady i pewnych czynów księżniczki, jednak historia zakazanej miłości jej i skrytobójcy Mu Yeona poruszyła moje serce. 

Wróćmy jednak do naszej głównej pary. Won Deuk i Hong Shim zostali połączeni przez książęcy rozkaz nakazujący pannom w określonym wieku wyjść za mąż. Nad dziewczyną wisiało widmo życia jako kolejna konkubina podstarzałego szlachcica z wioski, a pojawienie się młodzieńca z amnezją okazało się być kołem ratunkowym rzuconym jej przez los. Początki nie były łatwe, jednak element aklimatyzacji naszej pary w nowej dla nich rzeczywistości stanowił element komediowy całej dramy. Zagubiony wieśniak ze szlacheckimi nawykami wzbudzał we mnie uczucie współczucia, ale też potrafił rozbawić. Hong Shim była wyrozumiała i cierpliwa, za co ją polubiłam. Para spędziła ze sobą sto dni. Tyle wystarczyło, by między tym dwojgiem nawiązała się silna więź. Niechętnemu do wspólnego życia księciu zaczyna zależeć na żonie, nowych przyjaciołach. Nowe życie zaczyna mu się podobać do tego stopnia, że nie chce odzyskiwać pamięci. Od początku pragnął spokojnego, prostego życia, a wypadek, choć nie jest niczym dobrym, właśnie to mu dał. W dramie nie brak romantycznych ujęć, jednak w moim odczuciu zabrakło chemii między bohaterami. Odniosłam wrażenie, jakby książe kochał za ich dwoje. Hong Shim w tym uczuciu była jakby nieobecna. Nie czułam z jej strony zaangażowania, co mocno wpłynęło na moją ocenę. Możemy również dyskutować o tym, czy właściwym było żenić człowieka z amnezją i wykorzystanie tego faktu dla własnych korzyści, gdyż w realnym świecie taka sytuacja była by nie na miejscu bądź czy nie doszło do poligamii (książe był de facto żonaty). Takie myśli pojawiły się z tyłu mojej głowy, jednak i te problemy częściowo zostały rozwiązane przez twórców (śluby i związana z nimi papierologia w Korei to wciąż dla mnie zagadka, choć co nieco już wiem). Kolejne wydarzenia w życiu bohaterów zrzucały moralne dylematy na bok, skupiając uwagę widza na sobie. 

Ogromny plus dla tej dramy za wzruszającą, ciekawą fabułę. Bohaterowie przed laty rozdzieleni z najbliższymi, pozbawieni nadziei zyskują nową szansę od losu oraz oryginalna, w moim subiektywnym odczuciu pałacowa intryga. Zabrakło mi romantyzmu między główną parą, chemii między bohaterami. Niestety nie jestem w stanie ocenić, czy taki był zamysł czy jest to kwestia doboru obsady. 100 Days My Prince może nie trafi do listy moich ulubionych dram historycznych, ale na pewno będę ją miło wspominać. Oceniam ją na mocne 7,5/10. Czy polecam? Z pewnością nie odradzam! Włączcie i przekonajcie się sami, czy jest to k-drama dla Was!

niedziela, 13 listopada 2022

Because This Is My First Life (2017)

Oglądając tę dramę poczułam się dokładnie tak, jak te kilka lat temu, gdy zaczynałam swoją przygodę z azjatyckimi serialami. Czekałam z utęsknieniem na moment dnia, w którym zasiądę do seansu i dosłownie chłonęłam ją odcinek po odcinku. Because This Is My First Life to zdecydowanie jedno z największych zaskoczeń na mojej watchliście w tym roku, jak nie w ogóle. Nie sądziłam, że to powiem, ale jest to najlepsza wariacja na temat kontraktu małżeńskiego, jaką do tej pory widziałam, tym samym przebiła mój ukochany Full House

cr. mydramalist.com


Because This Is My First Life łączy w sobie komedię romantyczną i okruchy życia. Twórcy w lekki i przyjemny sposób ukazali różne spojrzenia na miłość i związki, nie pomijając też trudniejszych aspektów wspólnego życia. Akcja skupia się wokół sześciorga bohaterów, których losy płynnie się ze sobą łączą, tworząc przyjacielski, ciepły klimat. Drama liczy szesnaście odcinków po średnio 70 minut, ale absolutnie tego nie odczułam. Czas upływał mi w mgnieniu oka. W główne role wcielili się:  Jung So Min, Lee Min Ki, Esom, Park Byung Eun, Kim Ga Eun oraz Kim Min Seok. 

Yoon Ji Ho to młoda scenarzystka, która marzy o odniesieniu sukcesu w branży oraz o wielkiej miłości. Niestety pochłonięta pracą, nigdy nie miała czasu na randki. Nam Se Hee to singiel po trzydziestce, pracujący w start-upie tworzącym aplikację randkową. Zdecydował, że nigdy się nie ożeni. Przypadek w parze z nieporozumieniem sprawia, że tych dwoje zamieszkuje razem. Ji Ho wynajmuje pokój w mieszkaniu mężczyzny. Dziewczyna okazuje się wręcz idealną współlokatorką, spełniającą niemal wszystkie wymagania właściciela mieszkania. Kolejne wydarzenia w ich źyciu sprawiają, że młodzi decydują się na niecodzienny i odważny krok. On potrzebuje osoby, która zaopiekuje się mieszkaniem, jego ukochanym kotkiem oraz zapewni mu środki na opłacenie raty kredytu. Ona desperacko szuka dachu nad głową, by móc zostać w mieście. Postanawiają wziąć fikcyjny ślub i tym samym rozwiązać swoje problemy. Co jednak w przypadku, gdy miłość zakpi sobie z ich umowy i zacznie ustanawiać własne rządy w ich relacji?

Ogromnym atutem tej dramy są ciekawie wykreowane postaci, o przeróżnych usposobieniach. Zdecydowanie najbardziej wyróżniał się Se Hee i jego niemal ascetyczne podejście do życia. Był powściągliwy w wyrażaniu emocji, kalkulował każdą zmianę w swoim życiu. Sprawiał wrażenie wyniosłego sztywniaka, skąpca i nudziarza. Mimo to jednak, bardzo go polubiłam. Oczywiście nie on jedyny się wyróżniał. Ji Ho, marzycielka, romantyczka, trochę szalona, ale bardzo ciepła, równoważyła temperamentne koleżanki. Ho Rang i Won Seok, mimo iż byli parą z długim stażem, wnosili dużo uroku i słodyczy do fabuły. Niezależna, waleczna Soo Ji nadawała pazura całej historii, a prezes Ma był po prostu "do rany przyłóż", a jak zachodziła potrzeba, zmieniał się w rycerza i wujka dobrą radę.

Drama porusza wiele istotnych wątków, jak na przykład molestowanie w pracy, jednak na pierwszy plan wysuwa się ten dotyczący kwestii małżeństwa. Nasi bohaterowie nie mieli łatwo, gdyż presja i wymagania konserwatywnego wciąż społeczeństwa są dość duże, a wywierany na nich nacisk wcale im nie pomagał. Okazuje się, że do tego tanga trzeba nie tylko dwojga chętnych serc, ale też m.in. stabilnej sytuacji finansowej. Z tym problemem boryka się nasza słodka parka, czyli Ho Rang i Won Seok. Dziewczyna po latach związku zaczyna poważnie myśleć o ślubie. Ma dość patrzenia, jak młodsze od niej koleżanki spełniają jej własne marzenia. Chłopak jednak cały czas się waha, gdyż nie ma stałej pracy i własnego mieszkania, co czyni go nie dość dobrym materiałem na męża, szczególnie w oczach matki ukochanej. Młodych ludzi często nie stać na małżeństwo, dlatego odkładają je w czasie do chwili, gdy ustabilizują swoje życie. W obecnych czasach ludzie też cenią sobie niezależność, kobiety chcą skupić się na karierze, rozwijać swoje pasje, a to gryzie się z tradycyjnym obrazem nie wychylającej się strażniczki domowego ogniska. Dobrze widziane jest też, by przyszły mąż lub żona pochodzili z "dobrego domu" i byli nieskazitelni. Soo Ji była wychowywana przez niepełnosprawną matkę i sądzę, że stanowiło to jeden z głównych czynników hamujących ją przed zaangażowaniem się w związek. Bała się niezrozumienia i oceniania ze strony potencjalnego partnera i jego rodziny. Nie chciała, by ktoś postrzegał jej mamę, jako ciężar, którym w gruncie rzeczy nie była. Tu pojawia się nam problem nietolerancji, który mimo tego, że świat ruszył naprzód, nadal gdzieś w społeczeństwie siedzi.

W dramach z motywem kontraktu małżeńskiego zwykle trafiałam na relację "enemies to lovers", gdzie pary, mimo iż zawierały umowę z własnej woli, gdzieś tam chowały do siebie urazę. Tutaj tego nie ma. Se Hee i Ji Ho od początku dobrze się traktują, szanują własną przestrzeń i zdanie, wspierają się w dość niecodziennej, nowej dla nich sytuacji. Przyjemnie się patrzyło, jak z dnia na dzień tych dwoje się do siebie przywiązuje. Drobne gesty, jak wspólne śniadania, wracanie razem z pracy do domu i przejawy zazdrości o drugą połówkę wypadły moim zdaniem bardzo uroczo. Ważnym elementem ich relacji było otworzenie się przed sobą. Zraniony przed laty Se Hee zrezygnował ze związków i co gorsza z własnego szczęścia. Ji Ho, swoim ciepłym, empatycznym usposobieniem roztopiła w jego sercu lód i dała nową nadzieję. Nie do końca rozumiałam decyzję dziewczyny o wyprowadzce, ale później zdałam sobie sprawę, jaki miała w tym cel. Chciała jedynie sprawić, by Se Hee zaczął okazywać emocje. Chciała, by się otworzył przed nią i powiedział, co czuje.

Miłość znów udowodniła, źe swoją mocą topi lody, burzy mury i łamie konwenanse. Poznaliśmy trzy różne, za to zdrowe związki, oparte na wzajemnym szacunku, wsparciu i zrozumieniu. Polecam, jeśli szukacie czegoś lekkiego, romantycznego, lecz nie przesłodzonego z dużą dawką humoru. Dramę oceniam na 9/10 i zachęcam do obejrzenia! Nie pożałujecie!

sobota, 22 października 2022

18 Again (2020)

Przyznaję bez bicia, unikałam tej dramy. Nie jestem jednak do końca pewna, czym było to spowodowane? Czy może był to fakt, iż amerykański film stanowiący fundament tejże produkcji nie przypadł mi do gustu? Może odzywał się mój silny sceptycyzm, co do szkolnych dram? A może wpływ na to miała obsada, gdyż po ogromnej popularności Sweet Home miałam przesyt osoby Lee Do Hyuna w swoim dramowym otoczeniu? Tego nie wiem. Wiem jednak, że odkryłam dzięki Wam kolejną perełkę! 


cr. mydramalist.com

18 Again - drama łącząca w sobie wiele gatunków, od komedii przez okruchy życia i dramat do romansu. Zdecydowanie odnajdą tu coś dla siebie zarówno młodsi widzowie, gdyż mamy tu element fantastyczny oraz wątek szkolny, jak i starsza widownia, gdyż drama jest bardzo życiowa, a w bohaterach można odnaleźć samych siebie. Serial liczy 16 epizodów, średnio trwających godzinę, czasem nieco dłużej. W rolach głównych wystąpili: Kim Ha Neul, Yoon Sang Hyun (Secret Garden), Lee Do Hyun (Sweet Home, Youth Of May), Roh Jeong Eui, Ryeoun oraz Wi Ha Joon (Romance Is A Bonus Book, Squid Game).

Hong Dae Young i Jung Da Jung są małżeństwem z osiemnastoletnim stażem. Uczucie między nimi zdaje się, że wyparowało już dawno temu, a w jego miejsce na dobre zagościła rutyna i frustracja. Liczne kłótnie i nawarstwiające się problemy oddalają małżonków od siebie, przez co decydują się na rozwód. Mężczyzna również nie dogaduje się z dziećmi, co jeszcze bardziej go dołuje. Rozczarowany swoim życiem udaje się na salę gimnastyczną swojej starej szkoły i wypowiada życzenie. Chce zacząć wszystko od nowa. Jego prośby zostają wysłuchane. Z pana w średnim wieku zmienia się w siebie z czasów liceum i tym samym otrzymuje szansę, by przeżyć swoje życie jeszcze raz. Tylko czy rzeczywiście tego pragnie Dae Young?

Zaskoczyło mnie, jak bardzo życiowa była ta drama, jak wiele ukazanych w niej problemów i sytuacji spotyka nas, zwykłych ludzi na co dzień. Na sam początek, jako przykład mogę podać naszych głównych bohaterów. Dae Young i Da Jung, para zakochanych nastolatków, których los dość szybko znosi na głębokie wody dorosłego życia. W wieku osiemnastu lat zostają rodzicami bliźniaków, co wywraca ich życie do góry nogami i stawia przed nimi zupełnie inne wyzwania niż ważne dla ich rówieśników w tamtej chwili studia i kariera. W dużym stopniu drama skupia się także na relacjach w małżeństwie. Nasi protagoniści z biegiem lat popadali w coraz większą rutynę, po drodze gubiąc gdzieś uczucia, które ich połączyły. Z tego możemy wysnuć wniosek, że związek z drugim człowiekiem to ciągła praca, także nad samym sobą i należy o tę relację dbać, nawet po ślubie. Oprócz tego, pojawia się też wątek przemocy szkolnej, hejtu w internecie, dyskryminacji w pracy, samotnego rodzicielstwa, a nawet powszechnego w Korei problemu nagrywania z ukrycia. 

Co mnie bardzo poruszyło, a nawet śmiem powiedzieć zdenerwowało to sposób, w jaki społeczeństwo postrzegało naszych bohaterów. Da Jung była dyskryminowana w swojej pracy ze względu na swój wiek oraz fakt, iż była matką dwójki dzieci i rozwódką. Komentarze ludzi były dla mnie bardzo brutalne i z podziwem obserwowałam, jak ta dzielna i silna kobieta je znosi ze stoickim spokojem. Sądzę, że wynikało to z jej doświadczenia życiowego. Zadawałam sobie pytanie, od kiedy wychowanie dzieci i robienie kariery nie mogą iść ze sobą w parze? Dlaczego bycie aktywną zawodowo matką ma być powodem do wstydu? Nie potrafiłam też zrozumieć postawy przyjaciół naszej pary z liceum, jawnie wyśmiewających Dae Younga. Gwiazdor szkolnej drużyny koszykarskiej, z przystojnego młodzieńca stał się zaniedbanym panem w średnim wieku. Śmiali się z niego, że skończył jedynie liceum i nie miał dobrej pracy. Zapomnieli w tym wszystkim jednak o tym, że ten młody chłopak musiał wziąć odpowiedzialność za swoją ukochaną i dzieci. Chwytał się rozmaitych zajęć, pracował często w kilku miejscach na raz, by zapewnić rodzinie dobre życie. Mimo wielu trudności i chwil zwątpienia, nie poddał się. Moim zdaniem, powinno go to czynić w oczach ludzi człowiekiem zaradnym i pracowitym, a nie nieudacznikiem. 

Młode ciało daje Dae Young'owi nowe możliwości. Może wrócić z powrotem do liceum, spełnić swoje marzenia i prowadzić beztroskie życie, nie bacząc na nic wokół. Kto by nie skorzystał z tak kuszącej okazji od losu? Mężczyzna jednak obiera zupełnie inny kierunek. Jako Go Woo Young zaprzyjaźnia się ze swoimi dziećmi, co pozwala mu na nowo je poznać. Udaje mu się też zbliżyć do byłej żony i zrozumieć jej problemy. Ta dość niezwykła sytuacja, w jakiej się znalazł, otworzyła mu oczy. Zaczął dostrzegać swoje błędy, potrzeby rodziny, na które był ślepy i głuchy. To była też okazja dla Da Jung, która dopiero po latach zdała sobie sprawę, że nie doceniała w pełni męża. Zabrakło między nimi komunikacji. Zamiast ze sobą rozmawiać, uciekali w pracę, w alkohol, stopniowo się od siebie oddalając. On czuł, że nie jest wystarczająco dobrym mężem i ojcem. Ona obwiniała się za nieszczęście męża i jego utracone marzenia. Czas tej nietypowej rozłąki pozwolił im wrócić pamięcią w przeszłość i przeanalizować jeszcze raz swoje wspólne życie. Mimo, iż było ciężko i pojawiały się kłótnie, chwile zwątpienia, każdą z tych negatywnych rzeczy los wynagradzał im czymś dobrym. Posiadali wiele dobrych wspomnień, które podtrzymywały ich wciąż jeszcze żywe uczucie. Ogromną rolę odegrały tu ich dzieci, które dawały im dużo sił. Dlatego ważne jest, by będąc w związku nie spoczywać na laurach. Dbajmy o swoje drugie połówki, rozmawiajmy o tym, co nas cieszy, co nas smuci. Dzielmy się zarówno radościami, ale też i troskami i słuchajmy siebie nawzajem. Pamiętajmy, by w zgiełku życia nie zatracić tego, co nas połączyło. Pokazujmy swoim partnerom, że mimo upływu czasu nadal są dla nas ważni, choćby w drobnych gestach. W gruncie rzeczy, Dae Young i Da Jung tworzyli moim zdaniem świetną parę. Mimo wieku i dużego stażu związku, potrafili zdobyć się na romantyczne gesty, czułe słówka i komplementy. Zawsze coś mnie urzeka w dramach, gdzie bohaterowie są już dojrzałymi ludźmi. Ich miłość jest inna niż ta młodzieńcza, choć nie pozbawiona świeżości i fantazji.  

Na chwilę zatrzymam się jeszcze przy wątku komediowym tejże dramy i mądrości, jaką za sobą niosły pewne jej elementy. Nasz bohater co prawda, zyskał nowe ciało, ale wnętrze pozostało to samo. Będąc licealistą, myślał jak dojrzały, doświadczony przez życie mężczyzna. Było to źródłem wielu zabawnych, czasem żenujących sytuacji. Dae Young często zapominał o swoim młodym zewnętrzu i zachowywał się, wypowiadał bardziej jak ojciec, niż jak kolega. Odpędzał od córki adoratorów, strofował kolegów. Jako Woo Young uchodził za staroświeckiego, ale dostrzegano też plusy jego usposobienia. Dziewczynom podobało się, że ich nowy kolega jest dojrzały, odpowiedzialny i opiekuńczy. Dzięki swojemu doświadczeniu był także dobrym motywatorem i przyjacielem. Z jego rad płynęła ogromna mądrość. Podniósł syna na duchu i sprawił, że ten zyskał pewność siebie i zaczął grać w kosza, spełniając tym samym jego własne marzenie. 

Mówi się, że trzeba coś stracić, by to docenić. Nie sposób się z tym nie zgodzić, gdyż często jest tak, że pewne rzeczy w naszym życiu uważamy za coś stałego i przestajemy przywiązywać wagę do ich wartości. Przyzwyczailiśmy się do nich. 18 Again uczy nas, by szanować to, co mamy, od ludzi, którymi się otaczamy, po najmniejsze drobiazgi. Ta drama to też okazja, by zajrzeć w głąb siebie i sprawdzić, czy aby na pewno coś nam nie umyka? Czy doceniamy to, co dał nam w prezencie los? 

Dawno nie trafiłam na tak mądrą, pełną ciepła i oddającą życiowe realia dramę, z której można tak wiele wynieść. Zaskoczyła mnie pozytywnie i z pewnością zapamiętam ją na bardzo długo. Podczas seansu towarzyszyła mi gama rozmaitych emocji, można się pośmiać, wzruszyć i powkurzać. Fakt, iż znaczna część akcji ma miejsce w szkole, nie sprawia, że drama jest infantylna, a wręcz przeciwnie. Bije z niej pewna dojrzałość. Polecam gorąco każdemu i oceniam na mocne 9/10!

środa, 12 października 2022

Tunnel (2017)

Od bardzo dawna nie sięgałam po k-dramy kryminalne. Zwyczajnie było mi nie po drodze z tym gatunkiem, wolę bardziej weselsze klimaty. Postanowiłam jednak zrobić wyjątek i obejrzeć Tunnel. Byłam zwyczajnie ciekawa tej dramy, bo opis brzmiał dość obiecująco. Obsada również zachęcała do obejrzenia.

cr. mydramalist.com


Tunnel to thriller z dodatkiem dramatu oraz małym, lecz kluczowym elementem fantasy. Fabuła dramy zamyka się w standardowych 16 odcinkach. W rolach głównych wystąpili: Choi Jin Hyuk (Rugal, Gu Family Book), Yoon Hyun Min (My Holo Love) oraz Lee Yoo Young.

Rok 1986. W jednym z koreańskich miasteczek dochodzi do serii morderstw. Ofiarami są młode kobiety. Sprawę prowadzi ambitny detektyw Park Gwang Ho, który za wszelką cenę próbuje złapać zabójcę. Podczas pościgu, wbiega za podejrzanym do tunelu i dziwnym zbiegiem okoliczności przenosi się w czasie do roku 2017. Tam odkrywa, że morderca, którego ścigał, dalej zabija. Razem z młodym porucznikiem Kim Seon Jae oraz psycholog Shin Jae Yi próbują wspólnymi siłami schwytać psychopatę. 

Wątek kryminalny w tej dramie był moim zdaniem ciekawy i wciągający. Mamy serię morderstw, rozłożoną w czasie. Dzięki temu, że akcja rozgrywa się w dwóch, dość odległych dla siebie okresach, możemy porównać, jak kiedyś działała policja i jak robi to teraz. Jakich środków używano do tropienia przestępców i jak bardzo rozwinęła się medycyna sądowa na przestrzeni 30 lat. W latach 80-tych nie było miejskiego monitoringu, nie robiono tak rozległych i szczegółowych badań DNA i nikt nawet nie słyszał o seryjnych mordercach, czy próbujących ich "rozgryźć" profilerach. Byłam pod ogromnym wrażeniem pracy naszej pani psycholog, która na podstawie zachowań danego przestępcy, kilku faktów z jego życia była w stanie odgadnąć, co nim powodowało i dlaczego dopuszcza się tak okropnych czynów. Przyznaję jednak, że sposób w jaki prowadziła zajęcia na uczelni, chwilami mnie przerażał. Cieszę się też, że twórcy dali nam dwóch mądrych i spostrzegawczych detektywów, choć zdarzały im się małe wpadki. Brawa należą się również aktorom wcielającym się w zabójców, gdyż udało im się wykreować naprawdę wyraziste postaci. Generalnie nie mam się tu do czego przyczepić i jak na mój gust, ten wątek wypadł naprawdę dobrze. Jedynie zbyt łatwo przyszło mi odgadnięcie, kto jest mordercą. Wolałabym trochę bardziej pogłówkować i liczyłam na jakiś bardziej zaskakujący plot twist. 

Miałam spore obawy, względem tej dramy. Jak twórcy podejdą do tematu podróży w czasie? Jeśli bierze się na tapetę właśnie ten motyw, trzeba mieć na uwadze, by zachować logikę w fabule i nie wprowadzać do niej elementów, które by zwyczajnie czyniły ją niepotrzebnie zagmatwaną. Twórcy postawili na proste, nieskomplikowane rozwiązania. W końcu to thriller, a nie fantastyka. Tunel przenosił naszego bohatera w czasie w określonych sytuacjach. Musiał zajść czynnik, zwrot akcji w prowadzonej przez niego sprawie. Dokładniej mówiąc, musiał stanąć oko w oko z mordercą. Podróże w czasie miały mu pomóc odkryć potrzebne do rozwiązania zagadki fakty. Podobał mi się też sposób, w jaki twórcy rozwiązali kwestię zmian w przeszłości, spowodowanych działaniem mądrzejszego o doświadczenia z przyszłości Gwang Ho. W umyśle bohaterów pojawiały się one jako wspomnienia, nowe, (jak w przypadku Mok Jin Woo) lub odzyskane po traumie z dzieciństwa (tu za przykład posłuży nam nasza pani profilerka, Shin Jae Yi). Zakończenie, moim zdaniem jedno z lepszych, jakie widziałam, pozostawia widza w niepewności i nasuwa wiele pytań, ale też daje mu nadzieję na szczęśliwy rozwój wydarzeń w przyszłości. Nasz bohater wraca do przeszłości, gdzie de facto jest jego miejsce. Tam dalej łapie przestępców i prowadzi spokojne życie u boku swojej ukochanej żony i córeczki. Pojawia się też mały Seon Jae, a na świat przychodzi Park Gwang Ho, którego znamy jako młodego detektywa z przyszłości. Nie wiemy, czy Mok Jin Woo dalej zabija. Jego postać nie pojawia się już w końcowych scenach. Może udało się go złapać wcześniej? Może skoro Gwang Ho udało się wrócić do swoich czasów i być przy rodzinie, wydarzenia, o których się dowiedział w przyszłości, nie będą miały miejsca? Może przyszłość, której byliśmy świadkami okaże się być mniej bolesna, a może nawet zupełnie inna? 

Tunnel to nie tylko gonienie za seryjnym mordercą. Mamy tu przede wszystkim ludzkie dramaty, które poruszą serce każdego. Gwang Ho bardzo kochał swoją żonę, z wzajemnością. Przez jego zniknięcie, stracił możliwość spędzenia życia z ukochaną oraz patrzenia, jak jego córeczka dorasta. Seon Jae jako mały chłopiec stracił mamę. Choć jej nie pamiętał, bardzo cierpiał z powodu jej braku i pragnął odnaleźć tego, który odebrał jej życie. Jae Yi dorastała bez rodziców, a jej adopcyjna rodzina zginęła w pożarze. Dwukrotnie w swym życiu doświadczyła ogromnej straty. Los jednak się do nich uśmiechnął. Spotkali na swojej drodze prawdziwych przyjaciół, byli dla siebie wzajemnie też wielkim wsparciem. Tutaj zwrócę też uwagę na relację, jaką stworzyli Seon Jae i Jae Yi. Nie było tu typowo romantycznych scen, czułych słówek i pocałunków, a jednak czuć było między nimi chemię. Sądzę, że z czasem mogli by stworzyć dobraną parę. Ale to materiał na zupełnie inną dramę.

Był to jeden z ciekawszych kryminałów na moim koncie. Absolutnie się nie nudziłam, bo fabuła jest wciągająca, a bohaterowie wyraziści, zapadający w pamięć. Niezdecydowanym i wszystkim innym polecam, a samą dramę oceniam na mocne 8/10!

czwartek, 6 października 2022

Moorim School (2016)

Pierwsze skojarzenie, jakie pojawiło się w mojej głowie podczas oglądania Moorim School to seria o Harrym Potterze. Jest jakaś tajemnicza szkoła w lesie, ukryta przed światem. Jest też element fantastyczny i wątek tragedii z przeszłości. Pojawiają się też czarne charaktery i wredna nauczycielka. Drama ta długo czekała na mojej liście "do obejrzenia", więc postanowiłam dać jej szansę. Byłam ciekawa, co kryje za sobą intrygujący opis fabuły na jednej ze stron, na których od lat oglądam dramy. 

cr. mydramalist.com


Fabuła zamyka się w standardowych 16 odcinkach. W rolach głównych wystąpili: Lee Hyun Woo, Hongbin (fani k-popu mogą go kojarzyć jako byłego członka zespołu VIXX), Seo Ye Ji oraz Jung Eugene. 

Dwóch młodych chłopaków - popularny idol Yoon Si Woo oraz syn chińskiego biznesmena Wang Chi Ang, zrządzeniem losu trafiają do ukrytej w lesie szkoły sztuk walki, która kładzie nacisk nie tylko na edukację, ale też na takie wartości jak szacunek, lojalność czy przyjaźń. Uczniowie szkoleni są, by chronić to, co dla nich cenne, a nie by atakować. Początki nie są dla nich łatwe, ale udaje im się zaaklimatyzować w nowym miejscu. Z czasem zaczynają też wychodzić na jaw pewne sekrety, które na zawsze zmienią życie naszych bohaterów.

Starałam się stworzyć listę plusów i minusów tej dramy. Choć tych ostatnich było więcej, coś mnie trzymało przy niej. A może jeszcze jeden odcinek? Może jednak jej nie porzucać? Takie myśli towarzyszyły mi przez pierwsze 6 odcinków. Potem uznałam, że już ją dokończę, bo a nuż mnie czymś zaskoczy? Poza tym, nie lubię porzucać rozpoczętych dram. Teraz, gdy już mam całość za sobą, uważam, że porzucenie jej byłoby błędem.

Jednym z czynników, które przykuły moją uwagę był właśnie motyw sztuk walki. Choć nie były one na jakimś wybitnym poziomie i widywałam lepsze tego typu sceny, stanowiły one element fabuły, dzięki któremu odżywałam i siedziałam przed ekranem komputera z zapartym tchem, śledząc każdy ruch bohaterów. Już w końcowych odcinkach wyglądały one bardziej efektownie, gdyż to logiczne, że trening czyni mistrza, a z każdym dniem nasi uczniowie będą robić postępy. 

Kolejny wątek, który mnie zainteresował to historia Si Woo i pożaru domu. Byłam ciekawa, czy chłopak pozbędzie się bólu i co tak naprawdę miało miejsce te 18 lat temu. Polubiłam także jego postać. Był znacznie dojrzalszy, niż jego rówieśnicy. Swym spokojem, empatią i mądrością bardzo mi imponował.

Ogromnym atutem był dla mnie także soundtrack do tej dramy. Piosenki idealnie wpisywały się w jej klimat. Ubolewam, że nie ma ich na Spotify i wiem, że nie tylko ja mam takie odczucia. 

Skoro były plusy, czas też wspomnieć o minusach. Nie będę ukrywać, że aktorsko drama wypadła w moich oczach dość drętwo. Dialogi między bohaterami, zaaranżowane sytuacje były chwilami sztuczne, brakowało mi takiej swobody w nich. W przypadku tej dramy denerwowała mnie też nadmierna ekspresja aktorów, którzy braki w dialogach nadrabiali okrzykami i mimiką. Moja mama porównała to do Bolka i Lolka. Wiem, że jest to element często spotykany w k-dramach i na ogół mi to nie wadzi, ale akurat tutaj wyglądało to moim zdaniem nienaturalnie.

Ilość luk w fabułe mnie zadziwiła, bo jeszcze z tyloma niejasnościami się nie spotkałam. Na ogół były to błahostki, ale ja lubię rozumieć, co się skąd bierze, co z czego wynika. Nagle postaci zaczynają rzucać jakimiś nazwami, o których nie mamy pojęcia, wiele faktów pojawia się nagle. Często miałam wrażenie, że przegapiłam jakiś istotny moment, a nawet odcinek, co nie miało miejsca. Szczególnie zapadła mi w pamięć zmiana fryzury Si Woo, z blondu na czerń. Dziwne, że nikt z jego kolegów nie zauważył tej zmiany. 

W jakim języku mówią nasi bohaterowie? Mamy tu do czynienia z uczniami różnych narodowości, ale też z postaciami drugoplanowymi, które nie są Koreańczykami. Zaskoczyło mnie, kiedy rozmawiając ze sobą, każde mówiło w innym języku. Przykładowo Yeop Jung mówił do kolegów po angielsku, a ci mu odpowiadali po koreańsku. Chociaż jego przykład może być nie do końca adekwatny, bo posługiwał się obydwoma językami na zmianę. Ale już Chae Yoon i pilnująca go Chinka są tego idealnym przykładem. Rozumiem pomysł na różnorodność kulturową, ale czy nie lepiej byłoby prowadzić te dialogi w jednym języku, na przykład pozostać przy angielskim czy mandaryńskim w tych kilku scenach? Byłoby to bardziej estetyczne moim zdaniem, a tak mamy chaotyczny miszmasz. Tym bardziej, że nauczyciele ze szkoły, choć byli obcokrajowcami, mówili po koreańsku. 

Motyw fantasy w Moorim School miał ogromny potencjał i nawet przypadł mi do gustu. Tworzył on taki fajny, magiczny klimat. Zabrakło mi jednak w nim jakiegoś fundamentu, wytłumaczenia skąd się wziął klucz, skąd u Si Woo i Chae Yoona ta energia, którą używają do walki oraz jakim cudem dziekanowi udało się stworzyć osłonę? Znowu luki, znowu niejasności. Szkoda, bo odpowiednio poprowadzony, mógł być znacznie bardziej efektowny.

Przyznaję, że mimo wielu mankamentów, dopiero po obejrzeniu ostatniego odcinka i spojrzeniu z dystansu na całość, dostrzegłam największą zaletę tej dramy. Moorim School to przede wszystkim opowieść o sile przyjaźni, zaufaniu, lojalności, miłości, dorastaniu, poszukiwaniu siebie i podążaniu za marzeniami. Nasi uczniowie nauczyli się, co jest ważne w życiu, a szkoła dzięki panującej w niej ciepłej, przyjacielskiej atmosferze, stała się dla nich drugim domem. Bardzo mi się podobało ich podejście do egzaminów czy zawodów. Nie kierowała nimi żądza wygranej. Wzajemnie się wspierali, wspólnie trenowali, bez jakichś negatywnych emocji. No, może poza kilkoma wyjątkami, ale czym by była szkoła bez wyróżniających się na tle innych, jednostek o silnych osobowościach?

Nie wiem, czy sięgnęłabym po tę dramę ponownie, ale nie żałuję, że ją obejrzałam. Pozostawi we mnie miłe wspomnienie po sobie na pewno. Oceniam ją na 7/10. Czy polecam? Sama nie wiem. Jeśli jesteście ciekawi, sprawdźcie i sami się przekonajcie! 

sobota, 24 września 2022

Kill Me, Heal Me (2015)

Włączając pierwszy odcinek Kill Me, Heal Me, nie miałam wysokich oczekiwań. Ot, kolejna drama z wątkiem romantycznym i jakąś mroczną tajemnicą, łączącą się w jakiś sposób z naszymi bohaterami. Teoretycznie nic, czego bym wcześniej nie widziała w innych dramach. Mimo to, zostałam pozytywnie zaskoczona, bo miałam zupełnie inny obraz tej dramy po licznych jej fragmentach, widzianych na TikToku. Jest to jedna z cięższych dla mnie dram, jakie do tej pory obejrzałam, z wielu powodów. O wszystkich opowiem Wam w tej recenzji! 

cr. mydramalist.com


Najpierw jednak kilka słów o strukturze i obsadzie. Drama liczy 20 odcinków, po godzinie każdy. W rolach głównych wystąpili: Ji Sung, Hwang Jung Eum, Park Seo Joon, Kim Yoo Ri oraz Oh Min Suk. Zawsze obawiam się, że przy dłuższych produkcjach niż te standardowe, 16-odcinkowe, zaczną pojawiać się niepotrzebne wypełniacze czasu, które potrafią zamienić najciekawszą historię we flaki z olejem. Tutaj tak się nie stało, bo twórcy zadbali o to, by fabuła nie straciła swego pierwotnego uroku. Mimo to, skróciłabym tę dramę o jakieś dwa odcinki. Chyba wynika to z tego, że osobiście wolę te krótsze serie.

Nasz główny bohater, Cha Do Hyun w skutek traumatycznych przeżyć z dzieciństwa zmaga się z "dysocjacyjnym zaburzeniem osobowości". Dzieli swoje ciało i czas z jeszcze kilkoma innymi osobowościami. Utracił też wspomnienia z dzieciństwa. Wątek ten był moim zdaniem bardzo ciekawy, ale też wyczerpujący. Z początku zarówno mi, jak i towarzyszącej mi w seansie mamie, ciężko było się odnaleźć pośród kolejnych osobowości bohatera. Zmieniali się dość szybko, przez co trudno było nam się zorientować, z kim mamy w danym momencie do czynienia. Gdy już wszystkich poznałyśmy, oglądało nam się znacznie łatwiej. Twórcy dokładnie nam wytłumaczyli, w jaki sposób powstały wszystkie osobowości i jakie miały odegrać role w życiu Do Hyuna. Ten aspekt w mojej opinii został logicznie oddany i wyraźnie dopracowany. Nie zmienia to jednak faktu, iż każda kolejna przemiana, choć zasadna, już pod koniec dramy zaczęła mnie fizycznie męczyć. Miałam wrażenie, że twórcy chcieli tym trochę wypełnić czas na antenie. Plusem, ogromnym moim zdaniem była gra aktorska. Ji Sung doskonale poradził sobie w mnogiej roli. Każda osobowość była od siebie skrajnie różna, a jemu udało się oddać unikalność każdej z nich. Szczerze, szło ich wszystkich polubić, choć potrafili narobić nie lada bałaganu, a tym samym wnosili element komediowy do dramy. Oczywiście warto pamiętać, że jest to fikcja, a w prawdziwym życiu sprawy mają się zupełnie inaczej. 

Kolejny wątek, który mnie wprawił w osłupienie, stanowił fundament dla całej historii przedstawionej w dramie. Co się wydarzyło te dwadzieścia lat temu w rezydencji? Dlaczego Do Hyun utracił wspomnienia? Jaki związek ma z tym doktor Oh? Przyznaję, że choć na pewno w historii k-dram jest o wiele więcej bardziej szokujących tajemnic i intryg, ta mnie naprawdę zaskoczyła i była dla mnie osobiście bardzo trudna ze względu na ilość cierpienia bohaterów. Dwoje dzieci przeżyło piekło z powodu błędów dorosłych, co odbiło się na ich dorosłym życiu. Dopuszczono się licznych manipulacji, tylko po to, by ukryć skazy idealnej w oczach społeczeństwa rodziny. Nie wszystkie rany się szybko goją, nie wszystkie błędy można naprawić, ale cieszę się, że w przypadku naszych bohaterów czas uleczył ich i pozwolił im na zaznanie szczęścia w życiu.

Ważną rolę w życiu Ri Jin odegrał również jej brat, Ri On. Gdy rodzice przyprowadzili do domu dziewczynkę i oznajmili, że od teraz będą rodzeństwem, zajął się nią. Troskliwie się nią opiekował, zamieniał koszmary senne w ciekawe historie, by się nie bała. Zawsze był dla niej wsparciem, motywował, podnosił na duchu, chronił przed złem. Chciał nawet odnaleźć wspomnienia Ri Jin zanim ona sama odzyska pamięć i podjął prywatne śledztwo. Bardzo kochał siostrę, choć nie łączyły ich więzy krwi. Był takim starszym bratem z prawdziwego zdarzenia. Myślę, że gdyby nie on, Ri Jin nie wyrosłaby na tak silną kobietę i nie zniosłaby tak dzielnie zderzenia z przeszłością. Oh Ri On był moją ulubioną postacią w tej dramie. Bardzo go polubiłam za tę troskę, jaką okazywał siostrze oraz za energię, jaką wnosił do fabuły. 

Zatrzymajmy się na chwilę przy wątku romantycznym, który może budzić pewne kontrowersje. Związek pacjenta z lekarzem nie jest przykładem profesjonalizmu, w szczególności gdy mówimy o sytuacji, gdzie lekarz jest psychiatrą drugiej osoby. Kolejnym powodem do niepokoju może być też fakt, iż Ri Jin była częścią traumatycznej przeszłości Do Hyuna. Rodzi się pytanie, czy będąc osobiście zaangażowaną w przypadek, będzie ona w stanie zachować obiektywizm i zapewnić pacjentowi należytą opiekę? Choć taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, w tym przypadku uczucie, które połączyło tych dwoje, okazało się być kluczem do odzyskania przez Do Hyuna wspomnień i wyleczenia go z choroby. Miłość okazała się być lekiem, a nasi bohaterowie stawili czoła bolesnym wspomnieniom. Traumatyczna przeszłość zamiast ich od siebie odsunąć, jeszcze bardziej ich zbliżyła. Jest to kolejna obejrzana przeze mnie k-drama, w której bohaterowie nie uciekają od problemów, a rozmawiają ze sobą i za to duży plus. 

Podsumowując, Kill Me, Heal Me jest naprawdę dobrą dramą i zdecydowanie wartą obejrzenia. Broni się ciekawie poprowadzoną fabułą, gdzie przez pierwszą połowę poznajemy naszych bohaterów, a potem każdy kolejny odcinek dostarcza nam elementy układanki, które połączone ze sobą stają się kluczem do odkrycia tajemnicy. Postać Cha Do Hyuna oraz towarzyszące mu osobowości również powinny przyciągnąć widza i zatrzymać go przy tej dramie. Mnie osobiście trochę zmęczyła i naruszyła strefę komfortu. Podczas seansu polecam się skupić, bo chwila nieuwagi i nie będziecie wiedzieli, co się dzieje. Wrażliwych uczulam, gdyż pojawia się wątek przemocy wobec dzieci. Całość oceniam na mocne 7,5/10. 

poniedziałek, 19 września 2022

Are You Human Too? (2018)

Jakiś czas temu wpadłam na pomysł, by zorganizować sobie słoiczek z losami. Kiedy nie będę miała pomysłu, co obejrzeć, wylosuję sobie jakiś tytuł i będę go oglądać. W tym roku dość często zdarzały się takie sytuacje, gdzie nie potrafiłam się zdecydować. Pewnego dnia, gdy przyszła kolej na wybranie nowej dramy, sięgnęłyśmy z mamą po wsparcie naszego szklanego pomocnika.

Wybór padł na koreańską dramę Are You Human Too? z 2018 roku. Ucieszyłam się, gdyż od dawna nosiłam się z zamiarem jej obejrzenia. Sam opis fabuły przykuł moją uwagę. Brzmiał jak coś, przy czym się wzruszę. Coś, co na długo pozostawi ślad w moim sercu. Czy tak się stało? Myślę, że na pewno będę dobrze wspominać tę k-dramę. 


cr. mydramalist.com


W rolach głównych wystąpili: Seo Kang Joon (który idealnie sprawdził się w podwójnej roli), Gong Seung Yeon, Lee Joon Hyuk (nareszcie jakaś pozytywna postać, co mnie niezmiernie ucieszyło, choć pewnie ma ich więcej na koncie), Park Hwan Hee, Kim Sung Ryung, Yoo Oh Sung oraz Park Young Gyu. 

Are You Human Too? jest połączeniem trzech gatunków - science-fiction, akcji oraz romansu. Nam Shin jest spadkobiercą rodzinnej firmy. Jako dziecko zostaje on rozdzielony z matką - ekspertką w dziedzinie sztucznej inteligencji i zamieszkuje z despotycznym dziadkiem. Zrozpaczona kobieta, chcąc poradzić sobie z tęsknotą za utraconym dzieckiem, konstruuje robota na podobieństwo syna. Gdy dwadzieścia lat później, Shin w skutek wypadku zapada w śpiączkę, robot zajmuje jego miejsce. Wszystko po to, by chronić jego życie oraz posadę w rodzinnej firmie. Sprawy się komplikują, gdy robot poznaje Kang So Bong - przydzieloną do niego osobistą ochroniarz. Całą mistyfikację również coraz ciężej utrzymać w tajemnicy i wrogowie zaczynają być podejrzliwi. Czy robot jest w stanie kogoś pokochać? Co się stanie, kiedy ludzki Shin się obudzi? 

Głównym bohaterem w tym przypadku jest robot - Namshin3. Pozornie nie różni się on od ludzi. Obecna technika pozwoliła na nadanie mu wyglądu zewnętrznego bardzo zbliżonego do naszego. Potrafi m.in. odczytywać parametry życiowe, połączyć się z każdą siecią internetową, szybko się uczy, posiada nadludzką siłę i wykrywacz kłamstw wbudowany w dłoń oraz zapewne jeszcze wiele innych wbudowanych "bajerów". Z bardziej istotnych cech, ma zdolność rozpoznawania ludzkich emocji, lecz sam ich nie odczuwa. Przebywanie wśród ludzi jednak rozwija jego zdolności poznawcze, czyniąc go jeszcze bardziej podobnym do ludzi i tym samym bardziej użytecznym. 

Co łączy ludzkiego Shina i jego mechaniczny odpowiednik? Z pewnością wygląd. Obydwaj mają tę samą twarz i posturę, co miało swoje plusy oraz minusy. Na pierwszy rzut oka widać jednak, że mają kompletnie różne charaktery, usposobienia. Shin jest pozornie jednym z tych aroganckich chłopczyków z bogatego domu, których dość często możemy widywać w dramach. Można to usprawiedliwić trudnym dzieciństwem. Stracił praktycznie obydwoje rodziców, był zdany jedynie na siebie. Dorastał w atmosferze chorobliwej chciwości, zachłanności, zawiści i zemsty, co nie stanowiło dobrego wzorca dla młodego chłopca, wkraczającego w dorosłość. Zepsuty przez władzę i pieniądze dziadek i najbliżsi podwładni, wywarli ogromny wpływ na Shina. Chłopak wplątuje się w bójki, skandale. Jest wredny dla małego kuzyna, opryskliwy dla podwładnych w pracy, ludzie dookoła mają go dość. Pała żądzą zemsty na dziadku i ma ogromny żal do matki. Namshin3 jest jego kompletnym przeciwieństwem. Robot jest miły i uprzejmy dla wszystkich wokół, cechuje go też opiekuńczość i troska o drugiego człowieka. Wychowano go (myślę, że można spokojnie użyć w tym przypadku tego wyrażenia) w ciepłej i rodzinnej atmosferze. Doktor Oh i David traktowali go jak swojego prawdziwego syna, okazując mu wiele miłości. Miał wręcz wzorcowe warunki do rozwoju, czyli coś, czego zabrakło ludzkiemu Shinowi. Faktem jest jednak, że wzorem dla robota był właśnie człowiek, mały chłopiec, którego Laura zachowała w pamięci i w sercu. Nam Shin, który jeszcze wtedy był szczęśliwym dzieckiem. Robot przytulał płaczącego, bo Shin pocieszał w taki sposób mamę. Ratował ludzi z płonącego klubu, bo chłopiec chciał w przyszłości zostać strażakiem. Idąc tym tropem, czy gdyby ludzki Shin nie został w dzieciństwie rozdzielony z rodziną, byłby właśnie taki, jaki był robot? Myślę, że jest to bardzo prawdopodobne, a przynajmniej nie niemożliwe. Niezrozumiałe w trakcie seansu było dla mnie zachowanie ludzkiego Shina wobec robota. Szok na wieść o kimś wyglądającym identycznie jak on sam, który na dodatek udawał go przez ostatnie tygodnie jest na miejscu, ale późniejsze dręczenie i wykorzystywanie go do niecnych celów, w mojej opinii nie było normalne i dalej tak uważam. Namshin3 nigdy nie stanowił zagrożenia dla swojego ludzkiego odpowiednika i nigdy nie zamierzał zająć jego miejsca. Jego zadaniem było go chronić, działać dla jego dobra. Z perspektywy czasu, sądzę jednak, że zachowanie Shina było powodowane strachem przed utratą jedynego, co mu zostało, a mianowicie siebie, swojego życia. 

Bardzo podobała mi się wizja twórców na ugryzienie motywu sztucznej inteligencji. Pomysł, by robot w skutek kontaktu z człowiekiem rozwijał się i wykształcił zdolność odczuwania emocji, wydaje mi się być logiczny i możliwy. Namshin3 doświadczył miłości, straty, przyjaźni i traumy. Działał instynktownie, potrafił odróżnić dobro od zła. Stał się odrębnym bytem, z wolną wolą, co uczyniło go jeszcze bardziej zbliżonym do nas. Obserwując otoczenie w jakim funkcjonował Namshin3 i ludzi, jakich miał wokół siebie, można się pokusić o stwierdzenie, że nasz robot był paradoksalnie bardziej ludzki od ludzi. I myślę, że w ten sposób twórcy chcieli przekazać nam, że ważne jest by nie zatracić tego człowieczeństwa w dobie władzy i pieniędzy, które na dłuższą metę nie uczynią nas szczęśliwymi. 

Wątek romantyczny niczym mnie nie zaskoczył, ale mimo wszystko cieszył oko. Pomysł by połączyć w parę robota i człowieka może wydawać się oderwany od rzeczywistości, szczególnie gdy będziemy postrzegać Namshina3, jako przedmiot. Gdy jednak puścimy wodzę fantazji i ujrzymy w nim jego ludzkie cechy, możemy spokojnie przyglądać się rozwojowi tej relacji. Pamiętajmy, że w kinie i wyobraźni wszystko jest możliwe! Wielu krytykowało postać So Bong za fakt, że w pierwszej chwili skuszona niemałym zarobkiem, szpiegowała dla wroga i nagle zmieniła front, co wydawać się może nieszczere. Może coś w tym jest? Zgodzę się, że nie wyglądało to zbyt naturalnie. 

Na koniec wspomnę o elementach, które w strukturze dramy, jak i samej fabule mi się nie spodobały. Pierwszym z nich była ilość odcinków, która była zdecydowanie zbyt duża. Całość można było zmieścić w standardowych 16 epizodach, a nawet w 14, zachowując wszystkie wątki. Wiele z nich było niepotrzebnie przeciągniętych, a to sprawiało uczucie spowolnienia całej akcji. W praktyce - śpiączka ludzkiego Shina zajęła zbyt wiele odcinków. Odniosłam też wrażenie, że twórcy dopisywali pewne sceny tylko po to, by coś wcisnąć w odcinek i jak najdłużej przeciągnąć emisję. Zdarzały się też sytuacje, które mimo iż jest to drama sci-fi i można pewne nienaturalne rzeczy zaakceptować, wyglądały dość kuriozalnie. Przykładem może być scena, w której Namshin3 sterowany przez Shina podnosi So Bong za szyję ku górze. Robot zapewne miałby taką siłę, ale żaden człowiek by takiego czegoś nie przeżył. Zabrakło mi też wytłumaczenia zakończenia całej historii, konkretów dokładniej. Po jakimś czasie robot wraca "do życia", jak się dowiadujemy, dzięki posadzie i fortunie ludzkiego Shina. Tylko, ja się pytam, jak do tego doszło? Czy go wyłowiono i odbudowano? Czy gdzieś zachowano jego dane i stworzono go na nowo? Oto jest pytanie! Zastanawiałam się, czy nie lepiej było zakończyć tę dramę zniknięciem robota i pokazać życie reszty bohaterów bez niego, tak melodramatycznie. Jednak myślę, że ostatnie minuty, gdy robot zaczyna płakać, są moim zdaniem wisienką na torcie, stanowiącą finał tej niezwykłej historii. 

Jedna z ciekawszych k-dram sci-fi, jakie miałam okazję obejrzeć, druga z motywem sztucznej inteligencji. Niepłytka fabuła, niosąca za sobą głębsze przesłanie i trzymająca widza w napięciu, niepewności. Zdecydowanie polecam i zachęcam, by dać jej szansę.