Ariana dla WS | Blogger | X X

czwartek, 26 października 2023

Perfect World (2019)

Post na blogu po długiej przerwie postanowiłam poświęcić historii, którą bardzo chciałam poznać. Zajęło mi to trochę czasu, gdyż najpierw chciałam sięgnąć do pierwowzoru, a później obejrzeć serial, ale absolutnie nie żałuję, że trwało to tak długo. Śledzenie losów tej niezwykłej pary było niesamowitą przygodą, która na zawsze pozostawi ślad w moim sercu.

cr. mydramalist.com

"Perfect World" to ekranizacja mangi o tym samym tytule, której autorką jest Rie Aruga. Gatunkowo umieściłabym ją jako okruchy życia, dramat i romans. Fabuła zamyka się w 10 odcinkach, trwających mniej więcej godzinę. W główne role wcielili się Matsuzaka Tori oraz Yamamoto Mizuki.

Serial opowiada o losach Itsukiego Ayukawy, młodego i bardzo zdolnego architekta oraz Tsugumi Kawany, stawiającej swoje pierwsze lecz pewne kroki w zawodzie projektantki wnętrz. Ayukawa i Kawana znają się jeszcze z czasów liceum, a dziewczyna już wtedy pałała uczuciem do swojego szkolnego kolegi. Ich niespodziewane spotkanie po latach niezwykle cieszy dziewczynę, jednak jej entuzjazm ustępuje zmieszaniu i niepewności, gdy odkrywa, że Ayukawa porusza się na wózku inwalidzkim. Chłopak na studiach uległ wypadkowi, w wyniku którego jest sparaliżowany od pasa w dół. Obydwoje wahają się, czy powinni odnawiać swoją znajomość, jednak los sprawa, że przyjaciele otrzymują wspólne zlecenia w pracy i zaczynają spędzać razem coraz więcej czasu, a co za tym idzie, powracają dawne uczucia. Jakie trudności napotkają na swojej drodze i czy pozwolą one im na wspólne, szczęśliwe życie?

Co mogę powiedzieć o tej dramie, to z pewnością przedstawione inne spojrzenie na miłość, na związki. Nasi bohaterowie nie są typową parą, gdyż jedno z nich jest osobą niepełnosprawną. Stanowi to nie lada wyzwanie dla obojga, o czym dość szybko się przekonują. Spotykają się z niezrozumieniem, a nawet sprzeciwem ze strony społeczeństwa. Oprócz romantycznych momentów, stałych dla dopiero co rodzącego się uczucia, twórcy pokazali nam prozę życia, codzienną rutynę i trudności związane z niepełnosprawnością. Tsugumi odkrywa, z czym zmaga się Itsuki, jakie czyhają na niego zagrożenia, ale też zauważa, że chłopak zawsze znajduje sposób na pokonanie stojących przed nim przeszkód. Dostrzega w nim człowieka, który mimo sytuacji, w której się znalazł, stara się żyć normalnie. Z czasem obydwoje zaczynają czerpać siłę i uczyć się od siebie nawzajem, a to pomaga im przetrwać ciężkie chwile.

Cieszę się, że serial nie jest do końca wierną kopią mangi. Twórcy scenariusza zachowali najważniejsze wątki z komiksu, ale też nadali niektórym postaciom i wydarzeniom nowego wymiaru. Dokonując kosmetycznych zmian, wprowadzili element zaskoczenia i świeżości, nie tracąc na wartości tejże historii. Miło było zobaczyć Haruto w nowym wydaniu, czy też poznać zupełnie nowe postaci jak siostra Kawany. Takie zabiegi są potrzebne, by zaciekawić widza. Chyba nie byłoby tyle frajdy z oglądania, gdybyśmy od początku do końca znali kroki bohaterów? Ja przynajmniej czułabym niedosyt. Z fabuły bije także dojrzałość, której czasem mi brakuje w romansidłach, ale może to być w tym przypadku kwestia tematu, jaki poruszono w tej produkcji. I na koniec, coś, co jest moim zdaniem dużym plusem - sposób, w jaki została nakręcona ta drama. Gra aktorów była bardzo naturalna, a ruchy kamery jak w normalnym filmie. Nie miałam uczucia, jakbym oglądała anime, tyle że nie rysunkowe, a zdarzało mi się już tak trafić w japońskich produkcjach.

Perfect World jest jedną z tych dram, które naprawdę warto obejrzeć. Z pewnością poruszy niejedno serce, ale też czegoś nauczy i może sprawi, że ludzie zaczną inaczej postrzegać osoby z niepełnosprawnością. To historia o pokonywaniu trudności, determinacji, walce o własne szczęście i marzenia, ale też o pięknym uczuciu, które połączyło dwoje ludzi. Zwraca uwagę na problemy osób z niepełnosprawnością, wciąż obecną wśród społeczeństwa dyskryminacją, ale też pokazuje, że takie osoby chcą prowadzić normalne życie, pracować, podróżować, uprawiać sport, spotykać się z przyjaciółmi, a także kochać i być kochanym. Mnie osobiście ta historia dała "kopa" do działania, może nawet nadzieję? Z pewnością Ayukawa jest postacią motywującą i może stanowić wzór dla innych.  Jest przykładem na to, że można i że się da.

Zdecydowanie udana ekranizacja, z zachowaniem tego, co najistotniejsze. Gorąco zachęcam do obejrzenia! Nie pożałujecie!

wtorek, 16 maja 2023

Under The Queen's Umbrella (2022)

Witajcie kochani!! Minęło sporo czasu, odkąd ostatnio publikowałam jakąś dłuższą recenzję na blogu. Nie ukrywam, znacznie łatwiej mi ostatnio wrzucać krótsze posty na Instagram, ale pomyślałam, że czas najwyższy coś tu napisać, szczególnie, że drama nie byle jaka i warto poświęcić jej dłuższy post. 

cr. mydramalist.com

Under The Queen's Umbrella to moim zdaniem świeże spojrzenie na królewski dwór i ogólnie na dramy kostiumowe/historyczne, które mnie zaskoczyło od pierwszych minut i właśnie to jest jej głównym atutem. Równie dużym plusem w tej produkcji jest też sama obsada. W główne role wcielili się m.in. Kim Hye Soo (Hyena, Juvenile Justice), Kim Hae Sook, Choi Won Young, Kim Eui Sung, Moon Sang Min, Ok Ja Yeon oraz Chani. 

Fabuła dramy skupia się wokół królewskiego dworu, jego mieszkańców i ich losów, ale także na walce o wpływy oraz o sam tron. Te elementy nie powinny nikogo zaskoczyć, gdyż pojawiają się w każdej tego typu produkcji. Dlaczego jednak uważam, że ta jest wyjątkowa? Chociażby przez sam obraz naszej głównej bohaterki, królowej Hwa Ryung, burzącej schemat typowych królowych, które tylko siedzą w pałacu, popijają herbatę i dobrze wyglądają. Zwykle są one zepchnięte gdzieś na drugi plan, a w tej dramie to właśnie królowa gra pierwsze skrzypce. I nie tylko ona, gdyż kobiety w dużym stopniu zawładnęły fabułą. 

Twórcy postawili na bardziej ludzki obraz monarchini, nadając jej funkcji nowy wymiar. Hwa Ryung oprócz pełnienia funkcji królowej, jest przede wszystkim troskliwą matką oraz wspierającą żoną. Brała czynny udział w wychowaniu swoich synów, którzy choć czasem krnąbrni i nie raz wytrącali ją z równowagi, wyrośli na prawych, mądrych i dobrych ludzi, co z pewnością zauważycie. Jako żona zaś była ogromnym wsparciem dla króla, służyła ciepłym słowem oraz cennymi radami. Naszą bohaterkę cechowała niezwykła mądrość, umiejętność strategicznego myślenia, rozwaga oraz spryt. Potrafiła przewidzieć kolejny krok nieprzyjaciela i go wyprzedzać o kolejne dwa, co z pewnością pomagało jej przetrwać w pełnej niebezpieczeństw dżungli, jaką był królewski dwór. Na uznanie zasługuje także jej upór i odwaga. Dla najbliższych była skłonna poświęcić siebie i nie bała się postawić swoim przeciwnikom. Warto też wspomnieć o tym, jak prawą, dobroduszną i sprawiedliwą osobą była Hwa Ryung. Na pewno niełatwo było jej żyć z faktem, iż nie jest i nie będzie jedyną kobietą w życiu króla. Mimo to pozostałe małżonki i konkubiny traktowała z szacunkiem, a książęta byli dla niej niemal równie ważni, jak jej własne dzieci. Angażowała się też społecznie, tworząc dom dla kobiet w potrzebie. Uważam, że jest to jedna z najlepiej napisanych postaci i kolejna silna kobieta w historii koreańskich dram. 

Ciekawe było też podejście do relacji między książętami. Król przez wiele lat dochował się dość dużej gromadki synów. Nieuniknionym było, że z czasem atmosfera na dworze zacznie gęstnieć, a sami zainteresowani zaczną między sobą rywalizować. Na pierwszy rzut oka w pałacu panowała harmonia. Książęta, niezależnie od pochodzenia i statusu swoich matek byli równo traktowani. Niestety, w niektórych aspektach życia, pochodzenie czy status ich rodzicielek w hierarchii zaczynał mieć ogromne znaczenie. Syn małżonki z bogatego i wpływowego rodu miał większe perspektywy niż syn dawnej służącej. Te różnice wpływały na relacje książąt z braćmi. Nie pomagały również wygórowane ambicje kobiet króla, które choć znały swoje miejsce, pragnęły więcej. Tu pojawia się typowa dla koreańskiego społeczeństwa pogoń za polepszeniem swojego statusu, za sukcesem, często dużym kosztem. Pewna zachłanność, zazdrość i niezdrowa rywalizacja. Status społeczny od bardzo dawna gra ogromną rolę w ich życiu. Co ciekawe, odniosłam wrażenie, że w większości to właśnie konkubiny pchały swoich synów w sam ogień walki o tron, gdzie oni sami bardziej cenili sobie spokój. Zaskoczył mnie też brak zainteresowania tronem pozostałych synów królowej (nie licząc księcia koronnego, który siłą rzeczy musiał o tym myśleć, choć też nie należał do zachłannych). Chłopcy woleli żyć sobie książęcym, beztroskim życiem i służyć królowi na inne sposoby. 

Można by było się spodziewać, że synowie królowej będą mieli ogromne przywileje, będą zarozumiali, wyniośli, a wszyscy będą wokół nich skakać, chuchać na nich i dmuchać. Nic bardziej mylnego. Mimo statusu, ich pozycja wcale nie jest taka pewna, jakby się wydawało. Wielcy Książęta mają niezbyt dobrą opinię w pałacu, gdyż niechętnie się uczą i zdarza im się narozrabiać, co stawia samą królową w niekorzystnym świetle. Są ciągle obserwowani, oceniani, poddawani ogromnej presji. Dowodzi to temu, że na dobre imię trzeba zapracować. Nie zdobywa się go samym nazwiskiem, ale czynami. Na szczęście, mimo wątpliwości mieszkańców pałacu oraz niezbyt dobremu pierwszemu wrażeniu, książęta zyskują przy bliższym poznaniu. Hwa Ryung wychowała ich na odpowiedzialnych, prawych i mądrych ludzi. Nie patrzą na innych z góry, braci traktują z miłością i szacunkiem. 

Ściany i mury pałacu są świadkami wielu wydarzeń oraz powiernikiem jeszcze większej ilości tajemnic. Także i w tej historii ich nie zabrakło. Twórcy na wiele sposobów starali się skomplikować życie naszych bohaterów, wprowadzając liczne wątki, a tym samym trzymając widza w napięciu, czy też wzruszając. Moją uwagę przykuł wątek lgbt+ oraz jak został on przedstawiony. Zaczęłam się zastanawiać, jak radziły sobie mniejszości w tamtych czasach? Zrozumienie królowej bardzo mnie poruszyło, jak i jej słowa, w których wyraża nadzieję, że w przyszłości takie osoby będą miały w życiu łatwiej. Nie mogło zabraknąć także pałacowych intryg. Oparcie tego wątku na wnikliwym śledztwie w sprawie tajemniczej śmierci i choroby było moim zdaniem dobrym wyborem. Byłam pod wrażeniem, jak radzono sobie bez nowoczesnego sprzętu. Przy ograniczonych, jak na dzisiejsze czasy środkach, śledczy uzyskiwali podobne wyniki do tych, które możemy osiągać obecnie, coś niesamowitego! 

Podsumowując, drama łączy w sobie elementy komedii, romansu, dramatu i szczypty kryminału. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Samo tłumaczenie tytułu - "Pod Parasolem Królowej" jest moim zdaniem trafne i idealnie oddaje fabułę, gdyż nasza bohaterka rzeczywiście trzyma ten parasol nad głowami swoich najbliższych, czy to metaforycznie, czy też dosłownie. Jest to opowieść o tym, ile matki są w stanie zrobić by chronić swoje dzieci, o trudnych relacjach rodzinnych, ale nie tylko. Gorąco zachęcam, gdyż ostatnio mało dram historycznych zachwyca, a ta jest naprawdę jedną z lepszych nowości. Nie powinniście się rozczarować.

sobota, 31 grudnia 2022

Moje Ulubione Dramy - Podsumowanie 2022

Witajcie w moim corocznym poście podsumowującym minione dwanaście miesięcy. Ten rok był dla mnie mniej aktywny, jeśli chodzi o oglądanie dram, ale udało mi się trafić na naprawdę ciekawe tytuły. Większość z tych, które skradły mi serce czy też zapadły w pamięć, zrecenzowałam na blogu, więc bez sensu byłoby się powtarzać. Z tego powodu tegoroczny ranking będzie mniej rankingiem, a bardziej poświęceniem kilku zdań produkcjom, które były dla mnie szczególne, a nie dałam rady ich zrecenzować. 


Gu Family Book (2013) - Korea
gatunki: historyczna/kostiumowa, fantasy, komediowa, melodramat
ocena: 9,5/10
wyróżnienie za gwiazdorską obsadę, wzruszającą fabułę i scenografię

Doświadczenie nauczyło mnie, że starsze koreańskie dramy mogą okazać się prawdziwymi perełkami, a już w szczególności, kiedy łączą w sobie gatunki historyczny i fantasy. Tak się dzieje w tym przypadku. Udało mi się trafić na trochę już zapomniany, lecz wciąż broniący się klasyk. Poznajemy młodego chłopaka, który jest pół człowiekiem - pół gumiho. Aby stać się w pełni człowiekiem, musi wykonać kilka trudnych zadań oraz odnaleźć legendarną księgę. Wierzy, że dzięki temu osiągnie swój cel. Czy mu się uda? Zachwyciła mnie zarówno magia fabuły, efekty specjalne i krajobrazy, jak i sama historia, chwytająca za serce, wzruszająca, smutna i wesoła jednocześnie. Okazuje się, że ludzie potrafią być okropni, los okrutny, ale największe porażki i przeciwności nie załamują naszych bohaterów. Nie poddają się i za wszelką cenę pragną odmienić przeznaczenie. Zaskakującym było dla mnie to, że mimo wielu cierpień ze strony ludzi, Kang Chi nadal chciał stać się jednym z nich. Taka wiara w ludzkość i dobre serce są dla mnie niezwykłe.


My Liberation Notes (2022)  - Korea
gatunki: okruchy życia, dramat
ocena: 9,5/10
wyróżnienie za nietuzinkowy wątek romantyczny

Historia trójki rodzeństwa z niewielkiego miasteczka. Znudzeni rutyną i rozczarowani swoim życiem postanawiają na nowo odnaleźć radość i szczęście. Drama, którą jedni pokochają za jej spokój i przyziemność, a inni poddadzą się po pierwszym odcinku, bo zwyczajnie w świecie będzie ich nużyć. Wartka akcja to coś, czego tutaj nie znajdziecie, za to dostaniecie okazję ku egzystencjalnym przemyśleniom na temat życia i tego, co w nim naprawdę ważne. Co mnie zaskoczyło i zachwyciło w tej dramie to wątek romantyczny. Relacja, jaką stworzyli Mi Jung i pan Gu była czymś świeżym, dojrzałym i głębokim, nie spotkałam się z czymś takim jeszcze w dramie. Za ten jeden element ogromny plus.


Her Private Life (2019) - Korea
gatunki: komedia romantyczna, dramat
ocena: 9/10
wyróżnienie za zdrową, pełną chemii relację romantyczną oraz ciekawą fabułę

Drama bliska mojemu sercu, gdyż główna bohaterka, podobnie jak ja, jest fanką. Mój pokój co prawda nie wygląda tak, jak mieszkanie Deok Mi, ale byłam w stanie ją zrozumieć. Dawno nie spotkałam bohatera filmu, z którym by mnie coś łączyło. Drama była bardzo przyjemna w odbiorze, jedna z najlepszych komedii romantycznych, jakie miałam okazję obejrzeć do tej pory. Główna para była cudowna, czuć było ogromną chemię między nimi. Twórcy postawili na zdrową, dojrzałą relację, opartą na wsparciu i zaufaniu. I co istotne, rozmawiają ze sobą, a nie uciekają od problemów. Proszę o więcej takich dram!

 
More Than Blue: The Series (2021) - Tajwan
gatunki: okruchy życia, dramat
ocena: 8,5/10
wyróżnienie za wzruszającą fabułę

Wybrałam ją z listy przypadkiem, wpadłam po uszy i wylałam morze łez. Dopiero później się dowiedziałam, że wcześniej powstało jeszcze kilka innych wersji tej opowieści, które być może kiedyś nadrobię. Producent muzyczny i jego asystentka postanawiają odnaleźć autorów pewnej piosenki. Trafiają na pamiętnik jednego z twórców i odkrywają historię wielkiej miłości dwójki młodych ludzi, która rozgrzeje, ale też i złamie niejedno serce. Polecam, jeśli szukacie czegoś wzruszającego, ale i krótkiego. Pochłonęłam ją w dwa wieczory.


My Country: The New Age (2019) - Korea
gatunki: historyczna/kostiumowa, akcja, dramat
ocena: 8,5/10
wyróżnienie za jeden z najlepszych przykładów męskiej przyjaźni

Jeśli mam komuś polecić dobrego historyka, ten tytuł z pewnością znajdzie się wśród wymienionych przeze mnie dram. Co ją wyróżnia na tle innych to mniej romansu (w sumie to go tu prawie nie ma), a więcej polityki i scen walk. Nie zabrało również ludzkich dramatów, które często są fundamentami fabuły tego typu dram. Poznajemy dwóch przyjaciół, których drogi nieoczekiwanie się rozchodzą. Odmienne poglądy obracają ich przeciw sobie, a to wszystko w okresie dużych zmian w kraju. Co zwycięży? Przyjaźń czy władza? Przekonajcie się sami!


Our Blues (2022) - Korea
gatunki: okruchy życia, dramat, romantyczna
ocena: 8,5/10 
wyróżnienie za udane połączenie wielu wątków oraz gwiazdorską obsadę

Obawiałam się, że wrzucenie tak wielu wątków w jedną dramę skończy się wieloma niewiadomymi, z którymi zostaniemy sami po obejrzeniu całości, co już nie raz mi się zdarzyło. Pozytywnie się zaskoczyłam. Okazuje się, że można napisać wielowątkową fabułę, która będzie ze sobą spójna, nie przytłoczy widza i poświęci każdemu bohaterowi tyle czasu, na ile on zasługuje. Akcja dzieje się na wyspie Jeju, gdzie poznajemy mieszkańców małego miasteczka, ich codzienne życie i problemy, z jakimi się muszą mierzyć. Małomiasteczkowy, ciepły i przyjazny klimat są ogromnymi atutami tej dramy, zaraz obok świetnie dobranej obsady. Polecam, jeśli chcecie odetchnąć, zrelaksować się, ale też szukacie czegoś dojrzalszego, skłaniającego do refleksji.


The Silent Sea (2021) - Korea
gatunki: sci-fi, dramat, polityczna
ocena: 8,5/10
wyróżnienie za koncept

Temat poruszony w tej dramie jest niesamowicie ważny, szczególnie teraz, kiedy ludzkość mierzy się z różnymi kryzysami, od klimatycznych po militarne. Wizja świata, w którym woda jest luksusem, na który mogą sobie pozwolić nieliczni, choć na pierwszy rzut oka wydaje się być oderwana od rzeczywistości, może okazać się bardziej realna, niż sądzimy. Grupa badaczy zostaje wysłana na misję do bazy na księżycu, by odzyskać próbkę pewnej substancji, która może okazać się ratunkiem dla ludzkości na Ziemi. Na miejscu jednak okazuje się, że miejsce to skrywa wiele sekretów, a poprzednia załoga zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Przyznaję, że jak nie przepadam za dramami Netflixa, tak ta im wyszła i na długo pozostanie w mojej pamięci.


Chief of Staff (2019) - Korea
gatunki: polityczna, dramat
ocena: 8,5/10
wyróżnienie za interesującą fabułę

Pomyślałam, że warto będzie wspomnieć o tej produkcji, gdyż nie oglądam zbyt często dram o tematyce politycznej, a ta przypadła mi do gustu od pierwszego odcinka. Akcja ma miejsce głównie w gmachu Zgromadzenia Narodowego, a głównymi bohaterami są posłowie i ich szefowie sztabu, którzy de facto odwalają za nich największą robotę. Intrygi, korupcja, przekręty i nieczyste zagrywki, a to wszystko dla uzyskania władzy. Zdumiewające, ile rządzący są w stanie ukryć czy też poświęcić dla własnego komfortu. Drama trzymająca w napięciu, wciągająca. Coś dla tych, którzy nie przepadają za romansami, a szukają czegoś z charakterem.


My First First Love (2019) - Korea
gatunki: komedia romantyczna, okruchy życia
ocena: 8/10
wyróżnienie za pełną ciepła fabułę oraz przyjacielską atmosferę

Drama ta to pełna ciepła, ale też i humoru historia grupy przyjaciół, młodych ludzi wkraczających w dorosłe życie. Oprócz mnóstwa zabawnych sytuacji i miłosnych rozterek, poruszono też poważniejsze kwestie, jak trudna sytuacja materialna, konflikty rodzinne. Określenie, jakie mi przychodzi do głowy gdy o niej myślę to "plasterek na ranę", bo jest przyjemna, kojąca i poprawiająca nastrój. Zdecydowanie polecam, jeśli lubicie motywy "friends to lovers", trójkąty miłosne oraz szukacie czegoś lżejszego, by się zrelaksować.


My Holo Love (2020) - Korea
gatunki: sci-fi, romantyczna, dramat
ocena: 7,5/10 
wyróżnienie za koncept

Nie jest to z pewnością moja ulubiona k-drama, ale ma w sobie coś, co sprawiło, że zapadła mi w pamięć. Może odzywa się moja natura romantyczki, bo Holo był po prostu do rany przyłóż, albo po prostu byłam ciekawa, jak potoczą się losy bohaterów. Spodobał mi się koncept, bo robotów widziałam już wiele na ekranie, ale hologram pojawiający się po włożeniu specjalnych okularów był dla mnie czymś zupełnie nowym. Trochę akcji, tajemnica i trauma z przeszłości, uroczy romans oraz pojawiający się przy motywie sztucznej inteligencji dylemat, czy jest ona w stanie zastąpić ludzkość oraz czy odczuwa emocje. Drama warta obejrzenia, jeśli macie ochotę na tego typu klimaty i szukacie czegoś krótszego.


Green Mothers' Club (2022) - Korea
gatunki: okruchy życia, dramat, kryminalna
ocena: 7,5/10
wyróżnienie za poruszone w fabule problemy i ogólne zaskoczenie

Zaczynając oglądać tę dramę zupełnie się nie spodziewałam, że fabuła rozwinie się w takim, a nie innym kierunku. Myślałam, że dostanę historię o matkach, które wiodą spokojne życie, zajmują się domem, wychowują dzieci. Bardziej familijne klimaty. Zostałam zaskoczona i to pozytywnie. Drama porusza takie problemy, jak m.in. rygorystyczny system edukacji w Korei, nacisk na naukę od najmłodszych lat i skutki takowego podejścia. Do tego szczypta tajemnic oraz kryminalna zagadka. Całość ma lekko mroczny klimat, a zawziętość matek w kwestii nauczania dzieci przypominała mi istny wyścig szczurów. Moim zdaniem warto obejrzeć, chociażby ze względu na poruszane  w niej problemy.


The Sound Of Magic (2022) - Korea 
gatunki: fantasy, dramat, szkolna, musical
ocena: 7,5/10
wyróżnienie za udaną ekranizację webtoonu

Spotkałam się z opinią, że Annarasumanara w wersji musicalu zalatuje bajkami Disneya. Coś w tym jest, muszę to przyznać. Ale czy to źle? Moim zdaniem absolutnie nie, gdyż jest to historia pełna magii, a taki styl do niej idealnie pasuje. Ah Yi jest nastolatką, której nie jest łatwo w życiu. Mieszka sama z młodszą siostrą, ledwo wiąże koniec z końcem. Chce jak najszybciej stać się dorosłą, by móc iść do pracy i zarabiać pieniądze. Pewnego dnia w opuszczonym wesołym miasteczku spotyka beztroskiego, tajemniczego magika, który pokazuje jej zupełnie inny świat i przynosi jej coś bardzo cennego - nadzieję. Zdecydowanie udana ekranizacja i dużo pola do rozważań, dlatego myślę, że na blogu pojawi się dłuższy post poświęcony tejże dramie. 


Tak prezentuje się moje podsumowanie minionego roku. Liczę, że kolejny będzie równie bogaty w ciekawe dramy i odkryje przede mną jeszcze więcej ciekawych konceptów i historii. A jak Wam minął 2022 rok? Jakie dramy i filmy Was zachwyciły? Jak Wy byście podsumowali ten rok? Zapraszam do komentowania i życzę Wam wszystkiego dobrego w 2023 roku!

środa, 14 grudnia 2022

The Princess' Man (2011)

Wiele mniej popularnych dram, które miałam okazję oglądać, nazywałam "perełkami", jednak tę, o której opowiem Wam w tym poście można spokojnie nazwać zaginionym skarbem wśród dram historycznych, które swoją drogą uwielbiam. Właśnie dla takich odkryć warto robić sobie wyzwania dramowe, bo można trafić na coś naprawdę dobrego. 2022 Drama Challenge zakończyłam w myślę, dobrym stylu.

cr. mydramalist.com

Byłam i wciąż jestem zaskoczona, że do tej pory nie widziałam ani jednej wzmianki na temat The Princess' Man. Drama ta ma wysokie oceny na MyDramaList, a do tej pory nie spotkałam nikogo w moim otoczeniu, kto by ją oglądał. To było zagadkowe, co jeszcze bardziej wzbudziło moją ciekawość. Doświadczenie też mnie nauczyło, że starsze dramy mają swój niepowtarzalny klimat, a w połączeniu z fabułą osadzoną w czasach historycznych mogą okazać się czymś, co nie tylko przyciągnie przed ekran, ale też na długo zapadnie w pamięć. Obsada, choć myślałam, że będzie mi kompletnie obca, okazała się być całkiem znajoma. W rolach głównych wystąpili: Park Shi Hoo (Iljimae), Moon Chae Won (Flower Of Evil), Kim Yeong Cheol, Song Jong Ho (A Korean Odyssey), Hong Soo Hyun i Lee Min Woo. 

Na początku kilka słów na temat fabuły dramy, która może przywołać wspomnienie Romea i Julii. Wielki Książe Suyang, brat obecnie panującego króla, pragnie objąć tron. Na drodze staje mu jednak jeden z najważniejszych ludzi u boku władcy, minister prawej strony Kim Jong Seo. Gdy zwaśnione rodziny toczą ze sobą boje, Seung Yoo, syn ministra, nauczyciel w królewskiej akademii, zakochuje się z wzajemnością w księżniczce, za której edukację był odpowiedzialny. Nie wie jednak, że zamiast Jej Wysokości uczył córkę Suyanga, Se Ryung, która pojawiła się na zajęciach zamiast księżniczki. Ta pozornie niewinna zamiana przyjaciółek stanie się początkiem wielkiej miłości, która choć szczera i piękna, będzie też dla nich ogromnie trudna. Kolejne wydarzenia w królestwie wystawią ich uczucie na próbę. 

Jeśli szukacie pogodnej, lekkiej dramy, tego tu nie znajdziecie. Naszych bohaterów życie doświadcza od samego początku, a los im wyraźnie nie sprzyja. Tak trudnej emocjonalnie dramy dawno nie oglądałam. Twórcy zafundowali widzom istny rollercoaster. Drama z pewnością Was wzruszy do łez, rozgrzeje Wasze serca, nie raz podniesie ciśnienie i wzbudzi złość. Fabuła trzyma w napięciu od początku do końca, co moim zdaniem jest trudne do osiągnięcia przy większej liczbie epizodów, a tu mamy ich aż 24. Dużym plusem jest również obsada, która idealnie wpasowała się w klimat serialu, a aktorom udało się oddać unikalne charaktery postaci. Twórcy dostarczyli nam bohaterów o różnych usposobieniach. Nie zabrakło kilku drani do kolekcji, o których trudno będzie zapomnieć, ale też poczciwych dobrych duszyczek, które można pokochać. Za większością z czasem zatęsknicie i będziecie wracać do nich w wspomnieniach. 

Wątek romantyczny w tej dramie urzekł mnie od pierwszych chwil i przyznaję bez bicia, że kupiły mnie banały takie jak wspólna jazda konno czy też sposób w jaki Seung Yoo i Se Ryung okazywali sobie uczucia, mieszankę subtelności, czułości i pewności siebie. Nie spotkałam się też nigdzie indziej, by para całowała się na pożegnanie. Istotne jednak jest by spojrzeć szerzej na tę dwójkę. Pozornie ich związek był konfliktem interesów. Ona była córką największego wroga jego rodziny, mężczyzny, który zabił jego ojca i brata. On był zaś w oczach Suyanga był synem zdrajcy i przeszkodą w drodze po władzę. Uczucie, jakie połączyło tę dwójkę okazało się być jednak silniejsze od sporów między ich rodzinami. Przetrwało wiele trudnych chwil i przeszkód. Se Ryung była gotowa oddać własne życie za Seung Yoo. On zaś porzucił dla niej zemstę. Mamy kolejny dowód na to, jak wielką moc ma miłość. Oczywiście nie mogło zabraknąć w tej historii "tego drugiego". Oficer Shin, z początku sprawiający wrażenie podręcznikowego second leada, szybko pokazał swoje drugie oblicze, czym działał mi na nerwy, ale też stanowił element zaskoczenia w fabule. Z perspektywy całości, myślę że za jego przemianą stała presja ze strony ojca, który na posadzeniu Suyanga na tronie chciał zbudować swoją karierę. Drugą kwestią była zazdrość o przyjaciela. Kobieta, którą pokochał, wolała właśnie jego. Myślę, że gdzieś w głębi duszy żałował pewnych decyzji w swoim życiu, jednak zabrnął już tak daleko, że nie widział dla siebie szansy powrotu. Jego postać była na swój sposób tragiczna. 

Warto też poświęcić uwagę Księżniczce Kyung Hye i Jong'owi. Poznali się w dość nietypowy sposób. Palankin dziewczyny stał się schronieniem dla młodego szlachcica w opałach. Początki ich małżeństwa nie były łatwe. Jong, zakochany w Jej Wysokości od pierwszego wejrzenia długo czekał, aż ta się przed nim otworzy i mu zaufa. Urzekło mnie jego oddanie i cierpliwość, był też na swój sposób uroczy. Niestety, gdy ich życie zaczęło się układać, los okrutnie ich rozdzielił. Ich historia rozerwała moje serce na kawałeczki. Sama Kyung Hye, mogła sprawiać wrażenie zimnej, pozbawionej empatii. Potrafiła "wbić szpilę" bliskim, jednak coś w niej pękało, gdy ktoś okazywał jej dobroć. Jej trudny charakter wynikał przede wszystkim ze strachu o życie swoje i młodszego brata, z którym była mocno związana. Zagrożenie ze strony wuja sprawiło, że trudno jej było zaufać drugiej osobie. Nie okazywała też słabości, choć w głębi serca była bardzo wrażliwą osobą. Pogodny, pełen optymizmu i ciepła Jong zdołał roztopić lód w jej sercu. Jako królewski małżonek sprawdził się doskonale.

Droga księcia Suyanga do tronu okazała się być bardzo brutalna, a on bezwzględny. Określenie "po trupach do celu" idealnie odda obraz sytuacji. On i jego doradcy stanowili wyjątkowo nieprzyjemne kółko wzajemnej adoracji, które bez żadnych skrupułów spiskowało, znajdywało kozłów ofiarnych, manipulowało faktami tak, by wyszło na ich, nawet po przejęciu władzy przez księcia. Udało im się wprawić mnie w osłupienie, co tylko mnie utwierdziło, że nie wszystko jeszcze widziałam. Zadziwiało mnie, jak tym złoczyńcom wszystko uchodziło na sucho, a wszelkie próby przywrócenia władzy w kraju prawowitemu władcy spełzały na niczym. Nasuwa się jednak pytanie, czy tron dał Suyang'owi szczęście? Nie sądzę. Przelana krew z czasem dręczyła jego sumienie, stracił syna i ukochaną córkę, podupadł na zdrowiu. Myślę, że dopiero, gdy los odebrał drogie mu rzeczy, zrozumiał swój błąd. 

The Princess' Man to drama, której zdecydowanie warto dać szansę, gdyż moim zdaniem jest niedoceniona, a spokojnie może konkurować z takimi tytułami, jak chociażby Moon Lovers. Niestety, znika gdzieś w tłumie nowszych, bardziej popularnych produkcji. Mam nadzieję, że dzięki tej recenzji więcej osób zwróci na nią uwagę. Jeden z najlepszych k-dramowych melodramatów, jakie do tej pory obejrzałam. Oceniam na 10/10 i gorąco polecam!

czwartek, 8 grudnia 2022

Little Women (2022)

Nie jestem typem k-dramowiczki, oglądającym po kilka tytułów na raz, bo zwyczajnie nie mam na to czasu i jak już się zagłębię w jakąś historię, lubię się jej poświęcić w całości. Mimo to, chwalę w duchu Netflixa za wrzucanie odcinków poszczególnych dram raz w tygodniu. Dzięki temu mogę obejrzeć coś dodatkowo i nie odrywać się od tego, co już zdążyłam zacząć. Tak też spędzałam jesienne weekendy z trzema siostrami, wciągniętymi do niebezpiecznej gry jednej z bogatych, wpływowych rodzin -  bohaterkami koreańskiej dramy Little Women. 

Gatunkowo zaliczyłabym ją do thrillerów, nie brakuje tu też akcji i dramatu. Serial liczy 12 odcinków, trwających ponad godzinę. Cieszę się, że twórcy postawili na krótszą serię. W ten sposób uniknięto niepotrzebnego przeciągania, a tyle wystarczyło, by opowiedzieć ciekawą historię, zachowując to, co najważniejsze. Osobiście jestem zdania, że thrillery i kryminały powinny być krótsze, niż romansidła i okruchy życia. Skomplikowane sprawy są interesujące i jak najbardziej pożądane, ale potrzebna jest też pewna konsekwencja, zwięzłość, by się nie pogubić i nie przekombinować fabuły. Obsada również stanowi duży plus tej produkcji. W główne role wcielili się m.in. Kim Go Eun (Goblin; Yumi's Cells), Nam Ji Hyun (100 Days My Prince), Park Ji Hoo (All Of Us Are Dead), Wi Ha Joon (Squid Game; Romance Is A Bonus Book; 18 Again), Uhm Ki Joon, Uhn Ji Won i Kang Hoon (The Red Sleeve).



cr. mydramalist.com

Już po pierwszych dwóch odcinkach zauważyłam coś znajomego w stylu tej dramy. Budowa napięcia, liczne niespodziewane zwroty akcji, bardzo przypominały mi ukochanego Vincenzo (choćby scena na wiecu wyborczym, gdzie wyświetlono pewne nagranie, przywołała wspomnienie wylanej farby na prezesa Janga). Pewnie też dlatego pod tym względem produkcja przypadła mi do gustu. Z początku próbowałam analizować fabułę, razem z bohaterami dociekać prawdy. W pewnym momencie jednak się poddałam, gdyż twórcy, niczym Filip z konopi wyskakiwali z czymś, co wywracało świat naszych protagonistek do góry nogami, a mi, jako widzowi burzył tezę, tworzoną godzinami w głowie. Serial bez wątpienia potrafi przytrzymać w napięciu, a tak zawiłej intrygi dawno nie widziałam w dramie. Pod tym względem spełniła moje oczekiwania. 

Czytałam kilka opinii o naszych głównych bohaterkach, głównie niepochlebnych, które jestem w stanie zrozumieć. Siostrom było daleko do ideału, a ich zachowanie mogło irytować. Z pewnością dziewczyny miały więcej szczęścia niż rozumu, działały impulsywnie, nierozsądnie, co się na nich mocno odbijało. Naiwność In Joo była powalająca, chwilami aż niewiarygodna dla mnie. In Kyung można pochwalić za zawziętość, jaką się ceni u dziennikarzy i poczucie sprawiedliwości, jednak odniosłam wrażenie, jakby najpierw robiła, a potem myślała. In Hye, bardziej z boku, choć wciąż obecna w całej historii. Podczas gdy siostry borykały się ze swoimi problemami, ona prowadziła własną misję, co jakiś czas im pomagając. Myślę jednak, że dziewczyny właśnie takie miały być. Łatwowierne, lekkomyślne, trochę też jak dzieci we mgle. Nadawało to fabule pewnego dramatyzmu. Z pewnością stanowiły idealny cel, jednak ich przeciwnicy nie przewidzieli jednego. Kiedy oni ryzykowali pieniędzmi, karierą i dobrą opinią, siostry nie miały do stracenia praktycznie nic. To czyniło je znacznie silniejszymi niż ktokolwiek by się spodziewał. 

Twórcy wrzucili nasze bohaterki na głęboką wodę w obcym dla nich świecie bogactwa i władzy. Byłam pod wrażeniem intrygi, w jaką zostały wplątane, jej ogromu i samego pomysłu na nią. Sprawa torby z brudnymi pieniędzmi szybko ewoluuje w serię tajemniczych śmierci, a jej korzenie sięgają daleko w przeszłość, w grę wchodzi też polityka. Element rodem z kryminałów - orchidea zostawiana przy ciałach zmarłych uważam za duży plus fabuły, nadający jej tajemniczości, jeszcze bardziej mrocznego klimatu. Skoro mamy intrygę, musi być też czarny charakter. Tutaj mamy ich co najmniej dwoje i to bardzo wyrazistych, zapadających w pamięć. Zarówno Park Jae Sang, jak i jego żona Won Sang Ah zdumiewali mnie swoim brakiem skrupułów i sumienia. Kobieta w swoim psychopatycznym szaleństwie (i tu znowu będzie nawiązanie do Vincenzo) bardzo mi przypominała prezesa Janga.  Było mi jedynie szkoda ich córki, na którą mieli wręcz destrukcyjny wpływ. Dorastanie w tak dysfunkcyjnej rodzinie, dziewczyna przypłaciła zdrowiem. 

Dramę jak najbardziej polecam, bo miała w sobie to, co lubię. Trzymała w napięciu, zaskakiwała zwrotami akcji, zachęcała mnie do zagłębienia się w zagadkę, a tego na tamtą chwilę potrzebowałam. Pod tym względem serial trzyma, moim zdaniem, przyzwoity poziom. Fabuła kupiła mnie na tyle, bym była w stanie przymknąć oko na ewentualne wady głównych bohaterek. Jeśli szukacie czegoś mroczniejszego, tajemniczego, z lekkim dreszczykiem i chcecie odpocząć od romansów i sielankowych klimatów, Little Women mogą Wam przypaść do gustu. Oceniłam na mocne 8/10, głównie za ciekawą historię. O tym, czy jest to serial dla Was, musicie przekonać się sami! 

środa, 30 listopada 2022

Healer (2014)

Co wiedziałam na temat Healera przed seansem? Na pewno, że jest to k-dramowy klasyk, choć znacznie młodszy od tych, które już recenzowałam na blogu, że będzie dużo scen akcji i że jest to podobno najlepsza drama Ji Chang Wooka. Do tej pory widziałam go w dwóch skrajnie różnych pod względem gatunkowym produkcjach, też ciężko było mi się do tej tezy ustosunkować. Jednakże z wielką ochotą zasiadłam do tej k-dramy, nie tylko z powodu obsady. 

cr. mydramalist.com

Healer jest k-dramą łączącą w wyważony sposób akcję, subtelny romans i wątek polityczny. W 20 odcinkach po około 60 minut twórcy zawarli interesującą fabułę, unikając przeciągania jej na siłę, czego się na początku obawiałam. Kolejnym plusem jest idealnie współgrająca ze sobą obsada. W główne role wcielili się Ji Chang Wook,  Park Min Young, Yoo Ji Tae, Kim Mi Kyung i Park Sang Won.

Seo Jung Hoo, znany w swoim fachu pod pseudonimem "Healer" jest nocnym kurierem. Podejmie się prawie każdego zlecenia, o ile klient dobrze zapłaci, a w grę nie wchodzi pozbawienie kogoś życia. Wciąż pozostaje nieuchwytny, gdyż nikt dotąd nie widział jego twarzy. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie, by przyjrzeć się życiu Chae Yeong Shin, młodej dziennikarki portalu plotkarskiego. Dziewczyna zdaje się być również zainteresowana i zafascynowana tajemniczym mężczyzną, o którym krążą legendy. Z czasem okazuje się, że ci dwoje są sobie bliżsi bardziej, niż by się tego spodziewali.

Dużym atutem tej dramy, o którym wiele osób mi wspominało jest wszystko to, co składa się na tzw. akcję. Nie brakuje tu scen walk, biegania po dachach budynków, popisów akrobacji i dobrej kondycji fizycznej i ratowania z niebezpiecznych sytuacji, które wyszły całkiem efektownie i wywarły na mnie - laiku w tym temacie, pozytywne wrażenie. Sama otoczka wokół postaci "Healera", jego praca, sposób działania i narzędzia, jakimi się posługiwał, zostały ciekawie i logicznie przedstawione. Ryzykowne zlecenia, nie zawsze zgodne z prawem, dbałość o to, by nie zostać zdemaskowanym. Do tego dochodzi tajemnica z przeszłości, którą nasi bohaterowie chcą odkryć, tym samym narażając się wpływowym ludziom. To wszystko sprawia, że drama trzyma w napięciu i zachęca do oglądania.

Prawie każda k-drama posiada w fabule element tragedii i tajemnicy z przeszłości. W tym przypadku również tak jest, jednak mimo iż widziałam już wiele dram, twórcom udało się mnie zaskoczyć. Historia przyjaciół, którzy prowadzili piracką stację radiową nie tylko przypomniała mi o wydarzeniach z naszego kraju, ale też mnie poruszyła. Potężna afera, na trop której wkroczyli ojcowie naszych bohaterów sprowadza lawinę nieszczęść. Oczernia w oczach ludzi, rozdziela rodziców z dziećmi na lata, a nawet odbiera zdrowie i życie. Ciężko patrzyło mi się na smutek Myung Hee, która tak długo opłakiwała córkę, myśląc że ta nie żyje. Jednak jej pogoda ducha i upór dodawały mi sił. Jej postać była bardzo motywująca. Drama pokazała nam przede wszystkim obraz pracy dziennikarza śledczego. Ci ludzie często ogromnie ryzykują posadą oraz własnym życiem, by odkryć i ujawnić światu największe tajemnice i przekręty na szczeblach władzy. Ich odwaga, zawziętość i zaangażowanie zasługują na uznanie. Dzięki takim ludziom świat staje się lepszy.

Na koniec kilka słów o wątku romantycznym, który nie stanowił głównego elementu fabuły, a był jej uzupełnieniem. Chemię między naszymi bohaterami można było wyczuć od razu, relacja rozwijała się w odpowiednim tempie, a sceny romantyczne były odpowiednio wyważone, dopasowane do klimatu dramy. Stanowiły one element rozładowujący napięcie wywołane walką z niebezpiecznym przeciwnikiem oraz wnosiły promyk radości do naznaczonego traumatycznymi wydarzeniami życia bohaterów. Plus również dla twórców za to, że pisząc postaci Jung Hoo i Yeong Shin, uczynili ich myślącymi i rozmawiającymi ze sobą w obliczu trudności. Para nie uciekała od problemów, a wspólnie je rozwiązywała. Wątek ten zdecydowanie zaspokoi oczekiwania niepoprawnych romantyków, którzy lubią historie o troskliwych superbohaterach i zakochanych w nich dziewczynach, ale też ci bardziej realnie podchodzący do kwestii miłości go docenią.

Podsumowując, kolejny raz się utwierdziłam w fakcie iż starsze dramy mają swój niepowtarzalny klimat, a wśród nich jest wiele perełek. Healer jest jedną z nich i na długo zostanie w moim sercu. Ciekawa, wciągająca fabuła, która przyciągnie do siebie zarówno entuzjastów akcji, jak i miłośników romantycznych historii oraz wzruszających dramatów. Do tego naprawdę świetnie wykreowane postaci i spora dawka humoru (pani hakerka była po prostu genialna!), dzięki którym nie powinniście się nudzić. Oczywiście nie mogę zrobić niczego innego, jak polecić Wam tę dramę. Oceniam ją na 10/10, co mi się rzadko zdarzało w tym roku i zachęcam do obejrzenia!

poniedziałek, 21 listopada 2022

100 Days My Prince (2018)

Dramy historyczne mają szczególne miejsce w moim sercu. Lubię je za ich klimat, rozmaite intrygi, za często wzruszające historie, które nie zawsze kończą się happy endem. Ucieszył mnie fakt, iż na mojej challenge'owej liście znalazły się aż dwa seriale z tego gatunku. 100 Days My Prince jest jednym z nich i myślę, że gdyby nie Wasza propozycja, pewnie nie zwróciłabym na nią uwagi. Dzięki Wam jednak poznałam kolejną ciekawą historię i utwierdziłam się, że jeszcze można mnie czymś zaskoczyć. 

cr. mydramalist.com

100 Days My Prince to połączenie romansu, dramatu i pałacowych intryg, czyli to, co dla historycznych dram typowe. Fabuła zamyka się w 16 odcinkach, po około 70 minut, więc powinniście zarezerwować sobie troszkę więcej czasu na seans. Dla mnie osobiście te epizody bywały ciut za długie, aczkolwiek całość nie sprawiała wrażenia przeciągniętej. W rolach głównych wystąpili Do Kyung Soo (znany także jako członek k-popowego zespołu EXO), Nam Ji Hyun (Little Women), Kim Seon Ho (Start UpHometown Cha Cha Cha), Han So Hee (My Name), Jo Sung Ha i Kim Jae Young. 

Lee Yool jest księciem koronnym, który daje się mocno we znaki służbie, jak i członkom rodziny królewskiej. Jego wykwintne podniebienie, zamiłowanie do estetyki oraz pedantyzm sprawia, że trudno mu dogodzić. Za maską aroganckiego królewicza kryje się jednak samotny, doświadczony przez los chłopiec. Podczas przewrotu, który pozwolił jego ojcu zasiąść na tronie, stracił szczęśliwe dzieciństwo, matkę oraz swoją pierwszą miłość. Po latach spędzonych na królewskim dworze, Yool zdążył przywyknąć do nowego życia, ale mimo tytułu nie może czuć się bezpiecznie. Z każdej strony czyhają na niego zasadzki nieprzychylnych mu ludzi. Pewnego dnia wpada na trop tajemnicy w rodzinie i postanawia nim podążyć. Niestety, podczas polowania ulega wypadkowi. Odnajduje go jeden z miejscowych wieśniaków i opatruje mu rany. Po przebudzeniu książe niczego nie pamięta. Nie wie kim jest i co się wydarzyło. Jako Na Won Deuk zaczyna nowe życie w wiosce, u boku świeżo upieczonej żony - odważnej, pracowitej i pomocnej Hong Shim. Dziewczynie nie brak pazura, ale ma też dobre serce. Czas oraz odkrywane stopniowo sekrety pokażą, że tych dwoje łączy znacznie więcej, niż by się spodziewali. 

Na wstępie wspomniałam, że drama ta mnie zaskoczyła. O ile motyw amnezji jest mi już znany, nie tylko z koreańskich produkcji, choć i tu się zdarzały, tak wątek księżniczki koronnej i jej dziecka był dla mnie czymś świeżym, do tej pory niespotykanym w dramach. Żona następcy tronu w ciąży z innym mężczyzną z pewnością wywołałaby niemały skandal w momencie, gdyby jej sekret ujrzał światło dzienne. Dla mnie, jako widza był to ciekawy element fabuły, wreszcie coś nowego, co przykuło moją uwagę. Warto jednak ugryźć ten wątek większym kęsem. Jej małżeństwo z księciem koronnym było zaaranżowane przez ich rodziców i miało charakter polityczny. Jej ojciec posadził jego ojca na tronie, a w zamian zażądał ślubu. Wszystko, by sterować rodziną królewską i za pomocą marionetkowego władcy, rządzić krajem. Książe i księżniczka nie darzyli się romantycznym uczuciem. Każde z nich miało w sercu kogoś innego, kogoś przed kim mogli być sobą, nikogo nie udawali. Księżniczka dużo ryzykowała romansem, jednak była to być może jedyna decyzja, którą podjęła sama w jej własnym, lecz kontrolowanym przez ojca życiu. Decyzja, która dała jej kilka chwil szczęścia. Nie popieram zdrady i pewnych czynów księżniczki, jednak historia zakazanej miłości jej i skrytobójcy Mu Yeona poruszyła moje serce. 

Wróćmy jednak do naszej głównej pary. Won Deuk i Hong Shim zostali połączeni przez książęcy rozkaz nakazujący pannom w określonym wieku wyjść za mąż. Nad dziewczyną wisiało widmo życia jako kolejna konkubina podstarzałego szlachcica z wioski, a pojawienie się młodzieńca z amnezją okazało się być kołem ratunkowym rzuconym jej przez los. Początki nie były łatwe, jednak element aklimatyzacji naszej pary w nowej dla nich rzeczywistości stanowił element komediowy całej dramy. Zagubiony wieśniak ze szlacheckimi nawykami wzbudzał we mnie uczucie współczucia, ale też potrafił rozbawić. Hong Shim była wyrozumiała i cierpliwa, za co ją polubiłam. Para spędziła ze sobą sto dni. Tyle wystarczyło, by między tym dwojgiem nawiązała się silna więź. Niechętnemu do wspólnego życia księciu zaczyna zależeć na żonie, nowych przyjaciołach. Nowe życie zaczyna mu się podobać do tego stopnia, że nie chce odzyskiwać pamięci. Od początku pragnął spokojnego, prostego życia, a wypadek, choć nie jest niczym dobrym, właśnie to mu dał. W dramie nie brak romantycznych ujęć, jednak w moim odczuciu zabrakło chemii między bohaterami. Odniosłam wrażenie, jakby książe kochał za ich dwoje. Hong Shim w tym uczuciu była jakby nieobecna. Nie czułam z jej strony zaangażowania, co mocno wpłynęło na moją ocenę. Możemy również dyskutować o tym, czy właściwym było żenić człowieka z amnezją i wykorzystanie tego faktu dla własnych korzyści, gdyż w realnym świecie taka sytuacja była by nie na miejscu bądź czy nie doszło do poligamii (książe był de facto żonaty). Takie myśli pojawiły się z tyłu mojej głowy, jednak i te problemy częściowo zostały rozwiązane przez twórców (śluby i związana z nimi papierologia w Korei to wciąż dla mnie zagadka, choć co nieco już wiem). Kolejne wydarzenia w życiu bohaterów zrzucały moralne dylematy na bok, skupiając uwagę widza na sobie. 

Ogromny plus dla tej dramy za wzruszającą, ciekawą fabułę. Bohaterowie przed laty rozdzieleni z najbliższymi, pozbawieni nadziei zyskują nową szansę od losu oraz oryginalna, w moim subiektywnym odczuciu pałacowa intryga. Zabrakło mi romantyzmu między główną parą, chemii między bohaterami. Niestety nie jestem w stanie ocenić, czy taki był zamysł czy jest to kwestia doboru obsady. 100 Days My Prince może nie trafi do listy moich ulubionych dram historycznych, ale na pewno będę ją miło wspominać. Oceniam ją na mocne 7,5/10. Czy polecam? Z pewnością nie odradzam! Włączcie i przekonajcie się sami, czy jest to k-drama dla Was!